Wyniki wyborów w Południowej Afryce, Zuma wygrał – ale…
23 kwietnia 2009 r. odbyły się wybory w Południowej Afryce. Zgodnie z przewidywaniami wygrał Afrykański Kongres Narodowy, którego przywódca Jacob Zuma zostanie na pewno Prezydentem Republiki (w Południowej Afryce Prezydenta wybierają połączone izby Zgromadzenia Narodowego i Narodowej Rady Prowincji spośród deputowanych, w ubiegłym roku Jacob Zuma nie mógł zostać wybrany, bowiem nie był deputowanym – (MacLawye® pisał o pałacowym “zamachy stanu” Jacoba Zumy, odsunięciu od władzy Thabo Mbekiego i wyborze tymczasowego prezydenta Kgalema Montlanthe w artykułach Thabo Mbeki i sprawa Jacoba Zumy oraz Tymczasowy Prezydent RPA).
Na trzy dni przed wyborami, legendarny przywódca Południowej Afryki Nelson Mandela udzielił poparcia ANC i w dniu wyborów pokazał się w wyborczy T-shircie z wizerunkiem Zumy na piersiach (foto w FotoNes).
Zgodnie z przewidywaniam ANC wybory wygrał, zdobywając 65,9 % głosów. Ale nie udało się zdobyć większości 2/3 głosów umożliwiających ANC dokonywanie samodzielnych zmian w Konstytucji. Można to uznać za tendecję odwróćenia się do kierunku jednopartyjnego systemu włądzy, do którego zmierzałą i de facto w którym od 1994 r. trwała Południowa Afryka.
Zdecydowanym przegranym wyborów jest Incata, partia z przewagą Zulusów. Nie zdobyłą ona zadawalającej liczby głosów nawet w prowincji TuluNatal. Bez wątpienia jest to osobisty sukces chryzmatycznego przywó∂cy ANC Jacoba Zumy, który jest Zulussem i przejął kontrolę nad Afrykańskim Kongresem Narodowym z rąk plemieńców Khoza (z których wywodził się zarówno Nelson Mandela jak i Thabo Mbeki).
Południowa Afryka to kraj piękny. Kraj, ktory od podstaw zbudowali biali osadnicy, tworząc nie tylko naród Burów, nie tylko państwo ale i włąsny język oraz religię. Południowa Afryka nigdy nie byłą kolonią jakiegokolwiek państwa europejskiego. Suwerenne państwo burskie, Kraj Przylądkowy, został co prawada zdobyty przez Anglików ale Burowie w tzw. “Wielkim Tracku” opuścili okupowane przez Anglików tereny i zbudowali dwa kolejne suwerenne państwa afrykańskie, pańśtwa białych. Bo na południu Afryki, w okresie budowy jej państwowości nie było czarnuych mieszkańców. Burowie sprowadzali czarnych niewolników z Malezji.
W tym samym czasie gdy Burowie budowali trzykrotnie swoją pańśtwowość, państwo białych, w którym od samego początku w swojej konstytucji zapisali regułę apartheidu, czyli rozdzielenia kultur białych i czarnych mieszkańców Afryki; na wschodzie dzisiejszej południowej Afryki powstało Królestwo Zulusów – ewenement na skalę czarnej Afryki, poc przywództwem króla Czaki. W bezpośrednim starciu między Burami i Zulusami, Zulusi zostali pokonani.
Dzisiejsza walka wyborcza w Południowej Afryce nie jest już walką między czarną większością a białą mniejszością. Stosunki między czarnymi mieszkańcami a białymi są poprawne i jest to wielka zasługa nelsona Mandeli i fryderyka Leclerka, że w Afryce nie doszło do rewanżyzmu ze strony czarnych wobec białych. Dzisiejsza walka wyborcza toczy się między czarną biedotą i czarną klasą średnią; między plemionami Zulusow i Khozasów. Biali – jak na razie – żyją spokojnie; ich polityczny głos jest niestety lekceważony i niedoceniany. Fakt, że Jacob Zuma i kierowany przez niego ANC jest wyborczym zwycięzcą a 6 maja 2009 r. Zuma zostanie Prezydentem – nie świadczy jeszcze o tym, że Afryka podąży w kierunku Zimbabwe pod przywództwem Mugabe. Może fakt, że zabrakło nieco głosów do uzyskania 2/3 w Zgromadzeniu Narodowym jest sygnałęm, że w Południowej Afryce jest jeszcze przyszłość dla białych.













































