Dylemat Ganleya

0

Tekst wpisu z dnia 13 stycznia 2009 r.

Jeśli politykę rozumieć jako sztukę przekształcania rzeczywistości, to irlandzki milioner Declan Ganley zasłużył sobie na miano polityka roku 2008-go. To on nazywany jest “ojcem chrzestnym” irlandzkiego NIE dla Traktatu Lizbońskiego. Czy jakikolwiek inny europejski polityk w 2008 r. wywołał tyle zamieszania na politycznych salonach Europy ?

W Polsce sprzeciw wobec Traktatu Lizbońskiego kojarzy się tak silnie z polityką Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i skrajnych ugrupowań spod znaku Ojca Dyrektora, że otwarte przyznanie się do sprzeciwu wobec Traktatu Lizbońskiego w kręgach liberalnych nie należy do dobrego tonu i wzbudza jednoznaczne skojarzenia z polską ksenofobią i zaściankowością.

Tymczasem można być przeciwnikiem Traktatu Lizbońskiego nie będąc eurosceptykiem. Co więcej, można być przeciwnikiem Traktatu Lizbońskiego a jednocześnie zwolennikiem pogłębienia europejskiej integracji. Pozorna sprzeczność między krytyczną postawą wobec Traktatu Lizbońskiego a aprobatą dla europejskiej integracji niknie w oczach tych wszystkich, którzy przeczytali (tzn. usiłowali przeczytać, bo chyba nikt nie przeczytał w całości) tekst traktatu. Można wręcz wyrazić zdumienie: jak to możliwe aby jakikolwiek prawnik mógł popierać Traktat Lizboński ??? Ta “pseudokonstytucja Europy” jest tekstem niestrawnym, nieczytelnym i dla przeciętnego Europejczyka niezrozumiałym; jedynym beneficjentem przyjęcia Traktatu Lizbońskiego będzie europejska biurokracja.

Declan Ganley w ubiegłym tygodniu przebywał w Polsce; zadeklarował utworzenie polskiego oddziału paneuropejskiej partii LIBERTAS. Politycy z którymi rozmawiał to rzeczywiście reprezentanci skrajnej prawicy katolickiej. Jeśli Declan Ganley będzie w Polsce opierał się jedynie na byłych działaczach Ligi Polskich Rodzin to ruch Libertas w Polsce będzie utożsamiany z tą opcją. Dlatego LIBERTAS powinna być w Polsce otwarta na środowiska konserwatywno-liberalne (co byłoby także z pożytkiem dla byłych działaczy LPR i PR) jak i na środowiska mniej zideologizowane i zorientowane na budowanie demokracji europejskiej w opozycji do biurokracji brukselskiej.

LIBERTAS mogłaby się stać alternatywą dla wyboru między PiS’em a PO, które między sobą różnią się tym tylko, że PO jest “ładniej ubrane”. Czy Ganley ma dobre rozeznanie rzeczywistości politycznej w Polsce ? Trudno powiedzieć. W każdym razie jego poglądy zaprezentowane w wywiadzie jakiego udzielił TVP.info są interesujące i zasługują na poparcie nie tylko ze strony skrajnej prawicy katolickiej. Te poglądy powinny przybrać formę wyraźnego politycznego programu. I ten program jest gotowy, jest nim przesłanie Lecha Wałęsy “O wartości i tożsamość europejską”.

Libertas jest paneuropejskim ruchem obywatelskim, który dąży do ograniczenia brukselskiej biurokracji i powrotu do źródeł idei zjednoczonej Europy wyrażonych w myślach Roberta Schumana. Libertas opowiada się za Europą solidarną i obywatelską a nie za Europą partyjną i urzędniczą. W Libertas jest miejsce dla ludzi o poglądach zarówno prawicowych jak i konserwatywno-liberalnych.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbywają się dokładnie w dwudziestą rocznicę pamiętnych wyborów 1989-go roku. Wówczas w Komitetach Obywatelskich przy Lechu Wałęsie jednoczyli się ludzie różnych poglądów i ideologi. Jednoczył ich sprzeciw wobec komunizmu. Sprawujące dziś władzę partie polityczne oderwały się od obywateli. Wybory do Parlamentu Europejskiego powinny być nie tylko wyborem idei solidarnej Europy ale także sprzeciwem wobec braku alternatywy w polityce wewnętrznej, braku alternatywy bowiem wybór między PO a PiS to żaden wybór – to tak samo zbiurokratyzowane partie.

Teraz w ruchu obywatelskim Libertas powinni połączyć się solidarnie wszyscy, którzy sprzeciwiają się unijnej biurokracji, utracie tożsamości narodów  Europy i zapominaniu o europejskiej trdycji i europejskich wartościach – co najlepiej wyraził Lech Wałęsa w swoim przesłaniu; “O wartości i tożsamość europejską”. W wyborach do Parlamentu Europejskiego powinna odżyć idea Solidarności, Solidarności Europejskiej Obywateli Europy.

Traktat Lizboński jest zaprzeczeniem idei Roberta Schumana budowania duchowej i kulturowej jedności Europy. Sprzeciw wobec Traktatu Lizbońskiego nie jest równoznaczny z zaprzeczeniem idei zjednoczonej Europy. Dlatego ruch Libertas nie jest ruchem “eurosceptycznym” – twórca Libertas, Pan Declan Ganley wielokrotnie deklarował, że projekt zjednoczenia Europy to najwspanialszy projekt polityczny XX wieku, Ganley – ani osoby które obecnie tworzą dla niego polskie struktury ruchu Libertas – nie ogłosił programu paneuropejskiego ruchu obywatelskiego LIBERTAS. Gotowym programem dla Libertas jest przesłanie Lecha Wałęsy “O wartości i tożsamość europejską”.

Maclawye® jako tolerancyjny konserwatysta popiera wszelkie ruchy, które mogą polskiemu wyborcy dać rzeczywisty wybór, bowiem alternatywa PiS albo PO, czy jeszcze gorzej: Tusk albo Kaczyński – to największe zagrożenie dla Polski i polskiej demokracji.

[Późniejsze wydarzenia: zawłaszczenie w Polsce idei Libertas przez ksenofobiczne środowiska katolicko-narodowe, skrajne partyjniactwo w wykonaniu Artura Zawiszy i Daniela Pawłowca, obrażenie Lecha Wałęsy przez polskich uczestników konwencji Libertas w Rzymie, brak jakiegokolwiek programu bądź chociażby manifestu programowego Libertas Polska i europejskiego ruchu Libertas; wykazały, że nadzieje związane z ideą prezentowaną przez Declana Ganleya okazały się płonne a obawy wyrażone przez MacLawye®'a w powyżej prezentowanym videoFelietonie słuszne - rzeczywistość okazałą się nawet gorsza niż wyrażone obawy]

:-(
Stąd jeden wniosek: ANI JEDNEGO GŁOSU NA LIBERTAS POLSKA.


Czytaj także inne artykuły związane z wyborami do Parlamentu Europejskiego opublikowane na MacLawye®.pl:

Dodaj komentarz

Powiedz, co myślisz...
aha, i jeżeli chcesz mieć obrazek przy komentarzu, załatw sobie gravatar!