Projekt nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych
Ministerstwo sprawiedliwości przedstawiło projekt nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych. Jest więcej niż oczywiste, że proponowane zmiany są natury kosmetycznej i nieczego nie zmienią w funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Proponowane zmiany nie dotykają problemu “sędziowskiego korporacjonizmu” – w zasadzie problem ten omijają. A i tak środowisko sędziowskie zgłasza dalej idące postulaty, co do wzmocnienia “sędziowskiej samorządności”. Otóż jakiekolwiek “wzmocnienie” sędziowskiej samorządności w sądach powszechnych w żaden sposób nie wpłynie na poprawę jakości orzecznictwa polskich sądów. Przeciwnie; może jedynie pogorszyć tak złą sytuację.
Projekt nowelizacji ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych zakłada zmniejszenie wpływu ministra na wybór prezesa sądów, wprowadzenie kadencyjności przewodniczących wydziałów i okresowe oceny sędziów.
Zmiana polegająca na zmniejszeniu wpływu ministra sprawiedliwości na wybór prezesa sądów ma przejawiać się w tym, że minister już nie będzie sam wybierał kandydata. Przykładowo kandydaci na szefa sądu apelacyjnego zostaną ministrowi przedstawieni przez zebranie sędziów danej apelacji.
Po reformie wewnętrzna struktura sądów rejonowych ma opierac się na dwóch wydziałach: cywilnym i karnym. Wydziały takie jak rodzinne czy pracy zostaną utworzone dopiero wtedy, gdy wymusi to wzmożony napływ spraw.
Po nowelizacji ustawy przewodniczącymi wydziałów ksiąg wieczystych oraz wydziałów gospodarczych ds. rejestru zestawów będą referendarze sądowi.
Inną istotną zmianą jest sposób powoływania przewodniczących wydziałów. Po zmianie przewodniczących wydziału będzie powoływał prezes danego sądu na czas określony, nie dłuższy niż dwa lata. Z kolei dyrektor sądu będzie wybierany w konkursie na ośmioletnią kadencję i nadal będzie podlegał prezesowi sądu. Do jego kompetencji będzie należało rozdzielanie etatów urzędniczych między wydziały.
Kolejna zmiana dotyczy wprowadzenia okresowych ocen sędziów. Ocena będzie przeprowadzana raz na cztery lata i będzie oparta na czterostopniowej skali (pozytywna z wyróżnienie, pozytywna, pozytywna z zastrzeżeniem i negatywna). W przypadku uzyskania przez sędziego oceny pozytywnej z zastrzeżeniem czy negatywnej po roku będzie dokonywana ponowna ocena jego pracy. W przypadku ponownej oceny uwaga będzie zwracana na to czy uchybienia zostały usunięte i czy się nie powtórzyły.
Ocena będzie przeprowadzana przez specjalnie wyznaczonych sędziów wizytatorów, powołanych przez prezesa sądu apelacyjnego spośród sędziów z apelacji i okręgu. Będą oni oceniali efektywność rozpoznania przydzielonych spraw, przestrzeganie praw stron, jasność formułowania wypowiedzi przy wydawaniu i uzasadnianiu orzeczeń, a także podnoszenie kwalifikacji.
Całą nowelizację – zamiast wywoływać niepotrzebną dyskusję w środowisku sędziowskim – można już dzisiaj wrzucić do kosza i nie zawracać nią sobie głowy. Jest to typowy dla resortu sprawiedliwości ruch pozorny służący uzasadnieniu tezy, że “coś się robi”. Swego czasu taką “reformą” miały być sądy grodzkie. Dzisiaj “reformą” jest likwidacja wydziałów grodzkich w sądach rejonowych. Cała operacja tak przed laty jak i teraz sprowadzi się do zmiany mosiężnych tabliczek na drzwiach gabinetów sędziowskich.
Polskiemu systemowi wymiaru sprawiedliwości potrzebna jest reforma, która raz na zawsze położy kres sędziowskiemu korporacjonizmowi i odsunie sędziów od możliwości zarządzania sądami. Taką zmianę można przeprowadzić bez zmiany Konstytucji RP. Sprawa jest stosunkowo prosta. Należy zdecydowanie wzmocnić kompetencje kolegiów poszczególnych sądów (okręgowych, apelacyjnych) i pomyśleć o ich należytym usytuowaniu w strukturze sądów rejonowych. Należy zgromadzenia sędziów albo całkowicie zlikwidować albo pozbawić je jakichkolwiek kompetencji włądczych czy choćby opiniodawczych w stosunku do zarządzania sądami. I sprawa najistotniejsza: do kolegiów sądów powoływac należy rzeczywistych uczestników procesu sądowego, czyli adwokatów i prokuratorów, zachowując w nich śladową reprezentację środowiska sędziowskiego. I wszystkie bolączki polskiego wymiaru sprawiedliwości z dnia na dzień zostałyby rozwiązane a zawó∂ sędziego, bez żadnych dyrektyw, stałby się koroną zawodów prawniczych, co wszystkie środowiska od dawna postulują; ale nie realizują.











































