Koniec zanim nastał początek
Idea Declana Ganleya w Polsce legła w gruzach zanim zdążyła się uformować w organizację. Ale dla idei sprzeciwu wobec kierunku w jakim zmierza Unia Europejska to tylko chwilowa porażka. Ten ruch powstanie; tylko bez Libertas i Pana Declana Ganleya.
Ci wszyscy, którzy sprzeciwiając się obecnemu kierunkowi integracji europejskiej chcieli jednocześnie silnej Europy; Europy solidarnej i obywatelskiej, nie obawiają się daty 7 czerwca i wyników wyborów. Obawiają się daty 28 kwietnia i poznania list kandydatów na eurodeputowanych zgłaszanych przez komitet wyborczy partii Libertas Polska (do dzisiaj brak komunikatu PKW z zarejestrowaniu jakiegoś koalicyjnego komitetu z udziałem Libertas bądź pod szyldem Libertas). Brak jest jakiejkolwiek oficjalnej informacji komitetu o listach kandydatów czy nawet o akcji zbierania podpisów (komitet zaprzestał rozsyłania pocztą elektroniczną newsleterów nawet pomiędzy subskrybentów); twierdzenia Artura Zawiszy, że komitet nawiązuje kontakty z obywatelami w drodze internetowej akcji “bądź-kandydatem” to czysta kpina. W rezultacie nie bardzo wiadomo czy i w ilu okręgach komitet zarejestruje listy. Ale nie to upoważnia do twierdzenia, że idea Libertas ległąaw gruzach. Być może, że nic nie robienie, nie pokazywanie się wyborcom jest jakąś metodą kampanii wyborczej (wydaje się nawet, że w sytuacji gdy się ma jedynie dwóćh członków to jest to dobra metoda, bo o czym tu mówić). Zdecydowany niepokój budzą przecieki o sposobie pozyskiwania kandydatów na listy wyborcze Libertas Polska oraz kategoria osób z tórymi polski komitet Libertas rzekomo rozmawiał. Ponieważ komitet nie dementował doniesień prasowych (ani ich nie potwierdzał), ukłąd list pozostaje do końca niezgłębioną tajemnicą. Milczy także brukselaska centrala paneuropejskiego ruchu Libertas. Z zagranicy dochodzą jednak sygnały z tych państw, w których Libertas zdołał się w miarę sprawnie zorganizować o dużym zaniepokojeniu tym co się dzieje w Polsce.
Przed kilku dniami rozeszła się pogłoska, że z list komitetu Libertas Polska ma kandydować do Parlamentu Europejskiego pan senator Ryszard Bender. Libertas co prawda nie potwierdziło ale i nie zaprzeczyło. Dzisiaj onet.pl donosi, że liderem listy wyborczej Libertas w Wielkopolsce ma być posłanka Anna Sobecka; przy okazji informacji onet.pl można się było wreszcie dowiedzieć, że pełnomocnikiem wyborczym Libertas w Wielkopolsce jest Mieczysława Zalewska (rzekomo numer dwa na wielkopolskiej liście) prezes okręgu poznańskiego Ligi Polskich Rodzin. Tym samym zaczynamy rozumieć słowa Pana Posła Artura Zawiszy, że polskiemu wyborcy potrzebna jest lista eurosceptycznych kandydatów do Parlamentu Europejskiego. I prawdę mówiąc nie negujemy takiej potrzeby. Co więcej jako tolerancyjni konserwtyści nie powiedzilibyśmy o takiej liści złego słowa pozostawiając ją najwyżej w obszarze naszej indyferencji. Panią posłąnkę Sobecką jak i Mieczysławę Zalewską szanujemy już choćby z tego powodu że są kobietami ale i dlatego, że głośno wyrażają swoje poglądy i ich bronią. Dlaczego zatem teraz obie Panie wyrzekają się swoich poglądów i chcą reprezentować ideę Libertas ? Albo nie wiedzą co czynią; albo taktyka przedwyborcza wzięłą górę nad ideowością oby Pań. Smutne to. Listy wyborcze z udziałem Pana Ryszarda Bendera, Pani Anny Sobeckiej i prezesa poznańskiego oddziału Ligi Polskich Rodzin Mieczysłąwy Zalewskiej nie reprezentują idei Libertas. I jak zrozumieć taką ekwilibrystykę, że LPR zgłasza samodzielnie swoje listy wyborcze, na których jest miejsce dla Pani Mieczysławy Zalewskiej, która na swoim blogu prezentuje wyjątkowo prymitywne rozumienie idei narodowej – dalekiej od myśli Roberta Schumana do których nawiązuje Libertas i będąc prezesem poznańśkiego oddziału LPR jest pełnomocnikiem Libertas (a może nie jest – nie wiemy, podajemy za onet.pl) – To nie jest lista Libertas; w jaki sposób Pani Mieczysława Zalewska zamierza w Parlamencie Europejskim pogodzić te dwie idee ? I czy rozumie, że nowoczesna idea narodowa, to idea solidarności narodów ? Owszem widzimy Panią Mieczysłąwę Zalewską w tej samej frakcji Parlamentu Europejskiego co Pan Maciej Giertych – ale w Libertas ???
Idea Libertas nie jest też ideą politycznej partii Libertas Polska – bo ta “partia” wyciągnięta w papierowej teczce z szuflady bądź kosza na śmieci, żadnej idei nie ma – (jak wielokrotnie już pisaliśmy Libertas Polska ma jedynie dwóch członków w randze wiceprzewodniczących, z których jeden de facto jest człnkiem innej partii). Zatem gdzie jest Libertas.eu Pana Declana Ganleya. Przecież z tych doniesień, które skąpo docierają do przedtawicieli rzeczywistej idei Libertas wynika jasno, że Liga Polskich Rodzin – za milczącym przyzwoleniem Pana Declana Ganleya – kradnie po prostu szyld idei Libertas.
Dla zwolenników zintegrowanej Europy solidarnej i obywatelskiej, zjednoczonej duchowo i kulturowo bliskiej każdemu Europejczykowi to smutne zakończenie projektu Pana Declana Ganleya. To co początkowo mu się udawało – odcięcie się od Naprzód Polsko i Stronnictwa Ludowego “Piast” – stwarzało nadzieję budowania tożsamości paneuropejskiego ruchu obywatelskiego Libertas. Niestety, w Polsce skończyło się jak zawsze. Skoro były trudności organizacyjne, wynikające raczej z braku rozpoznania środowisk obywatelskich przez Declana Ganleya i rzeczywistego braku czasu w budowaniu struktur; to nie wolno było się Panu Declanowi Ganleyowi zasłaniać maksymą, że cel uświęca środki, i za wszelką cenę dążyć do wystawienia list wyborczych w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego. Projekt proLIBERTAS jest projektem przyszłościowym. Z kim Pan chce budować Paneuropejską Partię LIBERTAS Panie Ganley ??? Poważni politycy prawej strony sceny politycznej, jak np. Pan Poseł Marcin Libicki odmówili udziału na listach Libertas. Albo poza miejscem na liście nie dano im szansy i możliwości kształtowania programu Libertas albo ujawniono im towarzystwo w jakim mieliby kandydować do Parlamentu Europejskiego.
Srodowiskom liberalno-konserwtywnym, które reprezentujemy, wstyd się przyznawać do popierania “takiego” Libertas.
Wielkopolskim kandydatom do Parlamentu Europejskiego z tzw. listy Libertas życzymy jak najlepiej; zresztą mają duże szanse na sukces wyborczy i to na wysokim miejscu. Zostaną poparci przez wszystkie siły ksenofobiczne, skrajnie klerykalne i w myśleniu o idei narodowej nie wykraczające poza wiek XIX-y – tacy posłowie też są potrzebni. Tylko niech nie oszukują wyborców, że to jest reprezentacja ruchu Libertas i Pana Declana Ganleya (chyba, że od początku to my nie rozumieliśmy idei Pana Ganleya – to też jest możliwe).
Pan Declan Ganley powinien poważnie zastanowić się nad tym, czy w Polsce po prostu nie przegrał. Zastanowić się jaki wizerunek chce w Polsce po sobie zostawić:europejskiego męża stanu, nieudolnego pseudopolityka czy po prostu politycznego hochztaplera, żeby nie powiedzieć oszusta – czy chce swoim milczeniem potwierdzić to co od początku mu przypisywały media, że jest człowiekiem co prawda ekscentrycznym ale poltycznie jakby niepewnym. I o co mu właściwie chodziło. Sądzimy, że idee Declana Ganleya były szczere. Ma jeszcze dwa dni aby zabezpieczyć swoj wizerunek i wprowadzić swoich ludzi na listy, którzy z tych samych list neutralizowaliby czarny obraz polskiego Libertas.
Ruch i idea sprzeciwu wobec Traktatu Lizbońskiego i europejskiej biurokacji będzie w Polsce coraz silniejsza i będą się do niej przłączały środowiska inteligenckie. Taka jest kolej rzeczy, że prawda zwycięża. Dzisiaj największym zagrożeniem dla idei Libertas jest ewentualny sukces wyborczy partii Libertas Polska. Utożsamienie idei Libertas z ludźmi zaproponowanymi przez partię Libertas Polska spowoduje jedynie, że ruch sprzeciwu wobec kierunkowi w jakim zmierza Unia Europejska będzie musiał przyjąć inny szyld. Bo gdy dzisiaj analizujemy kandydatury komitetu wyborczego Libertas, które mają być zgłoszone, to wołąmy EUROPY ! jaką by ona nie była ! I gdzież jest Panie Pośle Zawiasza powrót do idei Komitetów Obywatelskich roku 1989-go – o której to idei był Pan łaskaw wspominać w wywiadzie. Przecież to łgarstwo. Komitet Wyborczy Libertas miast idei Komitetów Obywatelskich przentuje partyjniactwo graniczące ze specyfiką działań mafijnych – i w żaden sposób nie nawiązuje do ideowości i zaangażowania z tamtego pięknego maja i czerwca 1989-go roku.
I raz jeszcze okazało się kto jest prawdziwym mężem stanu w Polsce; kto poparł ideę i nie poparł Libertas Polska jednocześnie. Pan Prezydent Lech Wałęsa ! Panie Prezydencie kolej na Pana RUCH.











































