© Dylemat MacLawye®’a
Prowadząc portal internetowy MacLawye®, nie ukrywam na nim swoich poglądów. Generalnie jestm tolerancyjnym konserwatystą. Dawniej określałem siebie jako konserwatywnego liberała. Czas robi swoje. Chociaż czas obchodzi się ze mną łągodnie. Nie starzeję się. To znaczy powłoka się nieco zużywa ale mentalnie czuję się znakomicie. Młodo przede wszystkim. MacLawye® mi w tym pomaga. Tak się jakoś złożyło, że początkowo mówiąc “maclawyer” miałem na myśli jedynie na myśli internetowy portal. W pewnym momencie zauważyłęm, że pisząc o włąsnych poglądach piszę w trzeciej osobie; na przykład: “maclawyer” zajmował się już tym tematem i zajął stanowisko”. To było zaskakujące spostrzeżenie. Bo przecież wszystkie poglądy wyrażane na MacLawye®’ze są moimi poglądami. MacLawye® stawał się z miesiąca na miesiąc coraz popularniejszym portalem prawniczym. Formuła jednego ciągłego “bloga” (wciąż nie lubię tego słowa – w realu nie dotknąłbym go nawet przez szczypce), stawała się niewystarczająca. Bo czemu miał ten portal służyć ? Na początku to była zabawa z Internetem, w którym jestem obecny od samego początku. Potem chęć przekazania i upowszechnienia wśród prawników i polityków mojej koncepcji reformy wymiaru sprawiedliwości. Dobrej koncepcji. Ale jakoś nikt nie podjął rzeczowej dyskusji “w tym temacie”. MacLawye® zaczął mnie pochłaniać także od strony formalnej. Konstrukcji szablonu strony, używania widgetów, wprowadzenia technologii strumieniowego przekazu wideo. Bo – może nie wszyscy wiedzą – niemal wszystko na MacLawye®’z erobię sam. Grafikę i wideo, i widgety. Na tym polega pasja. (Tylko na tych serwerach się nie wyznaję i młodzi internauci mi trochę pomagają. I to jaką trochę. A wiedzę reprezentują taką, że pozazdrościć. Aż się chce żyć. I być coraz młodszym. (Pozdrawienia dla Lan).

Pomnik wiernego psa - okolice Kapsztadu 2007 r.
W środowisku zaczęto moje “hobby” powoli traktować jak dziwactwo. Ale przynależę do pięknej korporacji. (Jeszcze pięknej i jeszcze przynależę). Jestem adwokatem. W tej korporacji, wskazane dziwaki. Choć od czasu mego przeniesienia się do Afryki (początkowo mentalnego a z czasem i fizycznego), nie wykonuję zawodu, to poprzez Adwokaturę wciąż jestem związany z prawem. I polityką. W swojej publicznej działalności otarłem się kilkakrotnie o politykę. Byłem nawet koordynatorem wielkopolskim kampanii wyborczej Andrzeja Olechowskiego. (Panie Ministrze pozdrawiam w dalekiej Japonii).
W polityce pociągały mnie ruchy obywatelskie. Byłem członkiem sztabu wyborczego Komitetu Obywatelskiego w 1989 r. I chyba stąd mi to zostało. Zakładałem w Poznaniu Kongres Liberalno-Demokratyczny (Boże kogo ja wtedy nie poznałem; z dwoma Premierami byłem na “ty”). Nie, z trojgiem, bo z Hanką też. I do powstania w Wielkopolsce Platformy Obywatelskiej – wstyd się przyznać – też rękę przyłożyłem. A czy pamięta ktoś nieco wstydliwie zapomnianą i z miłosierdzia nie wspominaną ideę Lecha Wałęsy BBWR – i tam się zaplątałem. Wycofywałem się z tych ruchów jak tylko przestawały być obywatelskie i stawały się partyjne. Partyjniactwa nie znoszę. No ale mniejsza z tym. Wciąż interesuje mnie polityka i dlatego o niej piszę na MacLawye®’ze. I tu się zaczyna dylemat MacLawye®’a.
Bo cały ten MacLawye® zaczął się w momencie gdy porzuciłem to Windows’owskie badziewie - (Nikita – czytasz jeszcze MacLawye®’a ?) – i przesiadłem się na Maca. A przesiadłem się na Mac’a dzięki portalowi internetowemu Pawła. Nie dość że zachęcił, to jeszcze pomógł. I do dzisiaj pomaga jak trzeba. I tak wszedłem w świat mac’userów. Okazało się, że jestem w tym środowisku Matuzalemem. Jeśli jest w sieci starszy mac’user niech się zgłosi – będzie mi miło. I tu jest ten rzeczywisty dylemat. Bo ludzie młodzi nie znoszą polityki. A mac’userzy programowo (ostatniego słowa nie mylić z OS X’em). I tak jak kiedyś prawica miała mnie za liberała a liberałowie za prawicowca; mac’userzy odnosząc się z uznaniem do moich czysto informatycznych osiągnięć z dużą rezerwą podchodzili do publicystycznych treści. No więc postawiłem sobie za cel w Internecie, że będę promował Mac’i wśród prawników. A prawo i poważną debatę publiczną wśród mac’userów (i nie tylko – generalnie wśró∂ młodzieży).
I to jest właśnie dylemat MacLawye®’a – w jaki sposób bawić się swoim (tfu) blogiem i pisać o sprawach poważnych. W jaki sposób nauczyć adwokata programu komputerowego a mac’usera przekonać do tego, żeby 7 czerwca 2009 r. nie siedział w domu przed komputerem, tylko ruszył dupę i poszedł do wyborów. iInie tylko żeby poszedł, żeby dał się przekonać, że warto (niech idzie psiocząc na Pana Prezydenta, że nie może głosować z komputera). Bo wszystko jest fajnie, dopóki nieznajomy mac’user nie zorientuje się, że MacLawye® mógłby być jego ojcem a niekiedy dziadkiem. Przestaje wtedy w e-mailach pisać do maclawyera przez “ty” i powstaje dystans. A sieć jednoczy. I ma jednoczyć. Bez względu na wiek. Więc MacLawye® rozwiązuje dylemat prezentując swoje poglądy ale nikogo – zwłaszcza swoich internetowych przyjaciół – nie przymuszając do ich przyjęcia; zaś zarówno na forum MacLawye®’a jak i w życiu prywatnym i zaawodowym – jako tolerancyjny konserwatysta – dyskutuję i postępuję zgodnie z maksymą Voltair’a: nie zgadzam się z twoimi poglądami ale oddam życie abyś mógł je głosić.
A nie może głosować przez komputer bo by głosował na Platformę a do tego Pan Prezydent dopuścić nie mógł. Mylił się Pan Prezydent. – gdyby głosowano przez Internet, czerwcowe wybory wygrałaby UPR. A może tego się bał pan Prezydent ? W sumie będzie ciekawe jak zmieni się układ polskiej sceny politycznej po pierwszych wyborach, w których będzie można przez Internet zagłosować. Bo przecież ten czas nadejdzie.
Miało być w tym wpisie jeszcze o przesiadce na WordPress.org i o nowych funkcjach w domenie maclawyer.pl – miało być i o tym, że MacLawye®’a można prowadzić i z Poznania i z Kapsztadu a nawet współpracownicy nie zauważą skąd jest zarządzany i miało być też o przeprowadzce do Afryki – ale to następnym razem, bo w Internecie wideo nie może być dłuższe niż 3,5 minuty a wpis nie powinien być dłuższy od 750-ąt słów, mamy już 823 więc na dzisiaj starczy
Ten wpis jeszcze wyjątkowo trafia zarówno na pierwszą stronę portalu jak i do kategoii aktualności i felieton. W przyszłości – takie teksty będą publikowane jedynie jako felietony. Uczcie się zatem buszować po nowym MAcLawye®’ze
JMM











































