Ekstradycja. Czy Ameryka wykastruje Polańskiego czy Szwajcarię ?
Ekstradycja Polańskiego do Stanów możliwa jest na podstawie umowy USA ze Szwajcarią, która jednoznacznie nie określa, czy można wydać przestępcę, którego czyn w Szwajcarii już się przedawnił. W art. 2 mowa jest o tym, że czyn ma być karany (*) w obu krajach podpisujących umowę, w art. 5 – że przestępstwo nie może przedawnić się tylko w kraju proszącym o ekstradycję.
- Jedną z podstaw odmowy ekstradycji jest fakt, że dany czyn już nie jest karalny w kraju, który ma podejrzaną osobę wydać – mówi prof. Roman Kruszyński. Przestępstwo, za które ścigany jest Polański, przedawnia się w Szwajcarii po 15 latach.
Podobną opinię wyraził dziś w Radiu Zet Ryszard Kalisz, poseł SLD i adwokat: – W Szwajcarii obowiązuje klauzula porządku publicznego, czyli nie ekstraduje się nikogo, jeśli dany czyn nie jest już karany w Szwajcarii (**). [gazeta.pl Wiadomości]
(*) Powinno być chyba karalny a nie karany ; a i tak czytaj uwagę >> (**) MacLawye®: Niestety umowa między Szwajcarią a USA – podobnie jak umowa o ekstradycji między Polską a USA – nie mówi w art. 2 p tym, że czyn musi być karalny w obu państwach a o tym, że musi być przestępstwem w obu państwach. Fakt, że czyn zarzucany Polańskiemu przedawnił się w Szwajcarii, nie ma więc znaczenia, bo istotą jest, że w Szwajcarii także jest przestępstwem. O takiej interpretacji art. 2 umowy między Szwajcarią a USA przesądza wykładnia systemowa. Skoro bowiem w odrębnym punkcie umowy określa się zasady uwzględniania przedawnienia, przyjmując, że nie wydaje się państwu wzywającemu osoby, której czyn przedawnił się w państwie wzywającym, to przedawnienie w państwie wzywanym nie ma najmniejszego znaczenia, z punktu widzenia łączącej Szwajcarię i USA umowy o ekstradycję.
Natomiast nader ciekawa jest wykładnia językowa umowy o ekstradycję zawartej między Szwajcarią a USA; otóż Szwajcarzy mogą wydać Amerykanom osobę ściganą w ameryce za czyn, tylko wtedy, gdy czyn ten w obu krajach jest only if it is punishable; i teraz mamy – z punktu widzenia polskiego iterpretatora – wątpliwość przy stosowaniu wykłądni językowej, jeśli ten zapis przetłumaczyć: tylko wtedy gdy jest karalny, to Polański nie powinien być Amerykanom wydany, bo jego czyn w Szwajcarii karalny już nie jest. Jeśli jednak zastosujemy tłumaczenie – a tak jest w umowie pomiędzy Polską a USA – tylko wtedy gdy jest zagrożony karą, ew.: tylko wtedy gdy jest spenalizowany, - to Szwajcarzy mogą Polańskiego Amerykanom wydać. Ponieważ mamy do czynienia z przestępstwem a więc sprawą karną, wątpliwości, także interpretacyjne, zgodnie z zasadą in dubio pro reo, powinny być rozstrzygnięte na korzyść Romana Polańskiego.
Rację ma Ryszard Kalisz, twierdząc, że Szwajcarzy mogą powołać się (moim zdaniem między innymi argumentami) na fakt, że w Szwajcarii czyn popełniony przez Romana Polańskiego uległ przedawnieniu. Mogą to uczynić w oparciu o obowiązującą w Szwajcarii klauzulę porządku publicznego. Taka konstrukcja byłaby dla amerykańskich prawników szokująca i niezrozumiała; jest natomiast całkowicie akceptowalna dla prawników europejskich. “Casusu Polański” ujawnia, jak bardzo różnią się systemy prawne: europejski (kontynentalny) od anglo-amerykańskiego; tym samym “sprawa Polańskiego” stanie się – bez względu na jej wynik – istotnym precedensem dla obu systemów. I dobrze, że decyzję będą musieli podjąć Szwajcarzy nie będącymi członkami Unii Europejskiej, w UE decyzja miałaby bardziej polityczne znamiona.
Mimo to Szwajcarzy mogą odmówić wydania Polańskiego Ameryce – muszą bowiem zbadać, czy Polański uciekając przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości miał podstawy sądzić, że jego proces nie będzie sprawiedliwy. A wszystko na to wskazuje, że miał. Szwajcarski sąd będzie musiał zatem ocenić, czy obecnie po 30 latach, Polański może liczyć na sprawiedliwy proces w USA. A to wydaje się mocno wątpliwe, bowiem Amerykanie nie mogą dopuścić do precedensu w zakresie uznania, że po 30 latach przestępca nie może myc już sądzony – i osądzą Polańskiego “przykładowo”. A “przykładowe” wyroki nie służą sprawiedliwości.
dlatego, aby sami Szwajcarzy nie poczuli się wykastrowani przez Amerykanów, po zastosowaniu aresztu aksradycyjnego co zrobić musieli, powinni odmówić wydania Polańskiego Ameryce. Inaczej stracą w opinii świata swoją markę kraju, w którym można czuć się bezpiecznie.
Poniżej tekst umowy o ekstradycję zawartej między Szwajcarią a USA.
(Jeśli pierwsza strona tekstu nie jest widoczna, ‘kliknij’ w strzałkę w prawym górnym rogu aby przejść do czytania pełnoekranowego).
Adwokaci Polańskiego, we wniosku złożonym w sądzie apelacyjnym stwierdzili, że prokuratura okręgowa (w Los Angeles) unikała prób spowodowania jego ekstradycji do USA, która mogła doprowadzić do przesłuchań, w czasie których podniesiono by kwestię naruszenia prawa przez prowadzącego sprawę sędziego.
Chodzi tu o zarzuty zawarte w filmie dokumentalnym “Roman Polanski: Wanted and Desired”, według którego prowadzący sprawę prokurator naciskał na sędziego, by surowo potraktował Polańskiego.
Kiedy informacje o tych naciskach dotarły do reżysera, ten zbiegł z USA przed ogłoszeniem wyroku, gdyż obawiał się, że sędzia nie dotrzyma zawartej z nim umowy, że kara ograniczy się do odsiedzenia aresztu tymczasowego.
Sąd apelacyjny w Los Angeles odrzucił wniosek adwokatów Polańskiego o umorzenie sprawy w związku ze wspomnianymi nieprawidłowościami, uzasadniając to tym, że reżyser uciekł z USA, a więc popełnił dodatkowe przestępstwo; musi zatem wrócić, aby jego argumenty na rzecz oddalenia sprawy były wysłuchane.
Sędzia Peter Espinoza, który wydał tę decyzję, zapowiedział jednak zbadanie sprawy zarzutów o nieprawidłowości w procesie w 1978 r.
W lipcu br. – pisze “New York Times” – sąd apelacyjny wydał postanowienie, które mogło ewentualnie umożliwić adwokatom Polańskiego argumentowanie w sądzie – nawet pod jego nieobecność – że sprawa przeciw niemu była prowadzona z naruszeniem praworządności. Przesłuchania w tej kwestii miały się odbyć w październiku.
“Nie jest jasne, dlaczego Polańskiego aresztowano na krótko przed tym kluczowym przesłuchaniem” – pisze “New York Times”, dając do zrozumienia, że mogło chodzić o odwrócenie uwagi od tych nieprawidłowości. Może nie jest to jasne dla NYT, dla każdego rozsądnego prawnika jasne jest !!! W sprawie Polańśkiego chodzi w tej chwili wyłącznie o ratowanie imag’u amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.
Prokuratura w Los Angeles twierdzi, że decyzja sądu apelacyjnego o wspomnianym przesłuchaniu nie ma nic wspólnego z wnioskiem o aresztowanie Polańskiego. Prokuratura amerykańska inaczej twierdzić po prostu nie może; skoro podjęłą tak energiczne kroki zmierzające do zatrzymania Polańskiego na miesiąc przed kluczowym dla sprawy przesłuchaniem; to związek jest bardziej niż oczywisty – i powinien być dla Szwajcarów dodatkowym argumentem, że Roman Polański nie będzie miał w Ameryce sprawiedliwego procesu. Amerykanie chcą ukarać Romana Polańskiego ale to Szwajcarii powinno zależeć bardziej na tym aby nie dała się wykastrować.
Spokojnie poczekaj na załadowanie wideo:
Lekka kompromitacja polskiego MSZ
***













































