Janusz Gajos w filmie “Zółty szalik”. Studium alkoholizmu.
Pociąg osobowy – rozmowa Piotra Pacewicza z Wiktorem Osiatyńskim.Na świecie jest więcej wielkich kobiet niż mężczyzn – wielkich duchem i siłą woli. Niestety nie widać ich w sferze publicznej.
Demokracja nie sprzyja walce o prawa człowieka – w społeczeństwie totalitarnym każdy mógł paść ofiarą łamania praw człowieka, w demokracji tylko mniejszości.
Kultowy film dokumentalny Marka Piwowskiego; polecany jest młodzieży w każdy sobotni wieczór

Choroba alkoholowa atakuje ludzi z różnych środowisk społecznych. Brudny, zaniedbany i najczęściej bezrobotny alkoholik to jedynie fałszywy społeczny stereotyp. Pośród różnych środowisk społecznych wydaje się, że niektóre z nich są szczególnie podatne na chorobę alkoholową; do takich środowisk należą artyści. Ale teza ta nie jest dowiedziona. Przeciwnie. Wydaje się, że choroba alkoholowa, na którą cierpi około 10 do 12% populacji w jednakowym stopniu dotyka pracowników fizycznych jak i umysłowych, robotników i nauczycieli, adwokatów i księży, artystów, lekarzy i polityków. Jedynie z uwagi na eksponowany, niejako publiczny, charakter niektórych zawodów o alkoholikach w niektórych środowiskach mówi się więcej.
Ale w tym wpisie chciałbym poruszyć problem swoistej “alkoholowej ideologi” swoistej “subkultury alkoholizmu” jaka w niektórych środowiskach się rozwija i staje się normą. A polega ni mniej ni więcej na tym, że różne sytuacje i wyczyny “pod wpływem” stają się obiegowymi mitami, niemal wzorcami. Anegdoty o pijackich wyczynach czy sytuacyjnych dowcipach jakie robili Zdzisław Maklakiewicz z Janem Himilsbachem wyszły poza środowisko aktorskie i w jakimś sensie stały się elementem pamięci o tych artystach; ba, nawet kultury. Fakt, gdyby nie alkohol tych dykteryjek by nie było. Ale czy jesteśmy w stanie ocenić ile cierpienia przeżyli bohaterowie tych wszystkich zabawnych opowieści w związku ze swoim uzależnieniem ? Bo cierpieli na pewno. Bo każdy nadal pijący alkoholik cierpi; i cierpi jego rodzina.
Jeden z ostatnich genialnych epizodów Zdzisława Maklakiewicza, rola nauczyciela tańca w odcinku Lekcja Poloneza serialu Polskie Drogi; tragiczna poprzez swój paralelizm do życia tego wspaniałego aktora i człowieka. Alkoholika. Zmarłego na alkoholizm; bo przypomnijmy, zmarł po pobiciu go na ulicy, pijanemu nikt nie pomógł…
… Zdzisław Maklakiewicz bez wątpienia był alkoholikiem, choć w “tamtych czasach” o alkoholizmie jako jednostce chorobowej raczej się nie mówiło. Niezależnie od tego był istotnie wielkim aktorem. Pamiętajmy go.
Mini-wykład Krzysztofa Tylskiego, specjalisty terapeuty leczenia uzależnień ośrodka POLANA - certyfikat w zakresie profilaktyki uzależnień, psychoprofilaktyki i socjoterapii (wydane przez Towarzystwo Psychoprofilaktyczne) oraz certyfikat UNDP (Uniteted Nations Development Programme). Materiał filmowy przygotowany na potrzeby kampanii leczmy-alkoholizm.org; teza mini-wykładu jest charakterystyczna dla środowiska terapeutów, którzy inne metody leczenia niż psychoterapia traktują wyłącznie jako metody wspomagające (polemikę z tą tezą zawiera artykuł Bogusława Hrabata opublikowany już na portalu MacLawye®, natomiast odpowiedź MacLawye®’a opublikowana zostanie w ciągu 14 dni).
Z uznaniem jednak przyjąć należy internetową akcję kampanii leczmy-alkoholizm.org, zwłaszcza że większość pogadanek opublikowana została w sieci na serwerach YouTube oraz dailymotion
Poniżej MacLawye® publikuje artykuł Bogusława Habrata doktora medycyny, pracującego w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, gdzie kieruje Zespołem Profilaktyki i Leczenia Uzależnień. Artykuł potwierdza obserwację MacLawye®’a, [zob. wpis: Naltrekson - trzecia droga leczenia choroby alkoholowej] że spory między osobami zajmującymi się leczeniem uzaleznień, prowadzą wprost do zmniejszenia się skuteczności leczenia.
[Zródło: http://www.terapia.rubikon.net.pl/html/1999/medycyna4_d.htm]
Jeśli jesteś zainteresowany tą problematyką podejmij dyskusję i wpisz swój komentarz pod artykułem dr Bagusława Habrata
Od 100 lat trwają próby znalezienia skutecznej metody leczenia choroby alkoholowej.
Początkowo większość tych prób, zarówno opartych na moralizatorstwie, psychoterapii (psychoanaliza) i metodach farmakologicznych (opium, barbiturany), okazała się nieskuteczna w odniesieniu do większości alkoholików. Od tego czasu, podobnie jak w odniesieniu do innych zaburzeń psychicznych, obserwuje się “wahadłowo” zmieniające się poglądy i dominujące postępowanie wobec osób uzależnionych. Te zmiany koncepcji etiologii, a co za tym idzie, i leczenia alkoholizmu uwarunkowane były zarówno postępami wiedzy biologiczno-medycznej, psychologicznej i socjologicznej, jak i zmieniającą się ogólną atmosferą społeczną, kulturową i innymi czynnikami antropologicznymi. Nie bez znaczenia był fakt rynkowej walki o pacjenta między personelem medycznym, a osobami o wykształceniu humanistycznym (psycholodzy, socjolodzy, pracownicy socjalni) oraz terapeutami-nieprofesjonalistami, a także emancypacja ruchów samopomocowych. Lawinowy postęp wiedzy spowodował hermetyzację języka i praktyczną niedostępność aparatu pojęciowego dla osób z innych kręgów zawodowych.
* * *
Pierwsze próby farmakologicznego leczenia alkoholizmu przy pomocy preparatów opium i barbituranów były nieudane, choć u części osób zmniejszała się intensywność picia, najczęściej dochodziło do “zamiany” uzależnienia od alkoholu na uzależnienie od opiatów lub barbituranów. W okresie międzywojennym w USA, a po II wojnie światowej i w Europie, zaczęły święcić tryumf metody oparte na ideologii ruchu Anonimowych Alkoholików i różnych formach psychoterapii grupowej. Wyparły one metody farmakologiczne do czasu coraz większego zainteresowania behawioryzmem i szczególną jego formą, teorią wyuczania zachowań. W myśl tej teorii, alkoholizm jest wyuczonym zachowaniem spowodowanym powtarzaniem czynności, które przynoszą przyjemne doznania (euforia, działanie przeciwdepresyjne i przeciwlękowe, łatwość nawiązywania kontaktów społecznych. Behawioryści wychodzili z założenia, że aby pacjent “odwykł” od picia, należy go uwarunkować negatywnie na bodziec, jakim jest picie alkoholu. W tym celu stosowano szereg substancji powodujących nieprzyjemne objawy (np. w celu spowodowania nudności i wymiotów używano korzenia wymiotnicy lub apomorfinę, w celu doznania przykrych objawów zatrucia aldehydem octowym podawano disulfiram – Anticol, Esperal, Antabuse), które miały kojarzyć się pacjentowi ze smakiem lub zapachem alkoholu. Zarówno mała skuteczność tych technik, jak i wątpliwości etyczne, stały się powodem krytyki tych metod. Obecnie disulfiram bywa stosowany do tzw. “wymuszania abstynencji”. Rewolucyjny postęp, jaki dokonał się w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych w farmakoterapii zaburzeń psychicznych nie dotyczył, niestety, leczenia alkoholizmu. Większość leków przydatnych w leczeniu zaburzeń psychotycznych, depresyjnych i lękowych, w przypadku alkoholizmu okazywała się nieskuteczna, a niekiedy nawet niebezpieczna. Przyczyniło się to do ugruntowania złej opinii o roli leczenia farmakologicznego w terapii uzależnienia od alkoholu. Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte to burzliwy rozwój psychologicznych i socjologicznych teorii zachowań ludzkich. Znalazł on swoje odbicie w rozwoju oddziaływań psychospołecznych na osoby uzależnione i ich środowisko. Natomiast psychofarmakologia nie oferowała właściwie niczego nowego osobom uzależnionym. Stan ten utrzymywał się do końca lat osiemdziesiątych.
Obecnie większość współczesnych koncepcji zachowań ludzkich, w tym zaburzeń psychicznych, ma charakter integracyjny. W psychiatrii panuje podejście “wymiarowe” polegające na tym, że odchodzi się od prób opisu etiologicznego grup zaburzeń, a opisuje się zaburzenie konkretnego pacjenta przy pomocy wielu wymiarów – mniejsze lub większe uwarunkowanie: genetyczne, biologiczne (mechaniczne uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego, infekcje i inne choroby somatyczne, zatrucia, wpływ leków i innych substancji psychoaktywnych itp.), osobowościowe, środowiskowe. Efektem takiego podejścia jest oddziaływanie kompleksowe. Pacjentom z depresją endogenną lub nawet uwarunkowaną organicznymi uszkodzeniami ośrodkowego układu nerwowego nie odmawia się psychoterapii i oddziaływań środowiskowych, a osobom z depresjami uwarunkowanymi psychogennie często podaje się leki przeciwdepresyjne, które przyspieszają i ułatwiają korzystanie z psychoterapii. Natomiast w Polsce, w środowiskach terapeutów leczących osoby uzależnione, często można zauważyć niekorzystną dla pacjentów polaryzację postaw wobec terapii, przechodzącą nieraz w otwartą wrogość. Stan ten, mimo że w pewnym stopniu ma zrozumiałe uwarunkowania, powinien ulec jak najszybszej zmianie.
Nowoczesna farmakoterapia wydłużająca abstynencję i zmniejszająca ilość wypijanego alkoholu
W ostatnich dziesięcioleciach można zaobserwować gwałtowny wzrost wiedzy o biologicznych uwarunkowaniach skłonności do nadużywania alkoholu, biochemicznych i fizjologicznych mechanizmach powstawania uzależnienia oraz farmakologicznych sposobach wpływania na spożywanie alkoholu. O ile przez wiele lat wiedza ta w małym stopniu przekładała się na konkretne techniki leczenia osób uzależnionych, o tyle w ostatnich latach stwierdzono, że z ok. 100 leków i innych substancji zmniejszających spożycie alkoholu u zwierząt doświadczalnych, co najmniej 10 może znaleźć zastosowanie w leczeniu osób uzależnionych od alkoholu. Dwa leki (akamprozat i naltrekson) zostały zarejestrowane do leczenia osób uzależnionych, a nad kilkoma innymi trwają intensywne badania kliniczne.
Akamprozat (Campral) jest pierwszym (zarejestrowanym w 1993 r. we Francji) nowoczesnym lekiem wydłużającym abstynencję i zmniejszającym spożycie alkoholu. Farmakologiczne działanie akamprozatu jest dość skomplikowane, ale uważa się, że głównie wpływa na zmniejszenie zwiększonej wrażliwości receptorów reagujących na aminokwasy pobudzające (NMDA) i receptory GABAA-ergiczne. Klinicznie skutkuje to zmniejszeniem głodu alkoholu, a osoby przyjmujące akamprozat, w porównaniu z osobami otrzymującymi placebo, dwa razy częściej i dłużej utrzymują abstynencję. W wieloośrodkowych badaniach przeprowadzonych w dziewięciu krajach Europy Zachodniej na ponad 3300 osobach uzależnionych od alkoholu, korzystających z różnych form psychoterapii, stwierdzono, że spośród osób leczonych psychoterapią i akamprozatem po roku abstynencję utrzymywało 22% pacjentów, podczas gdy z osób leczonych psychoterapią
i otrzymujących placebo odsetek abstynentów był prawie dwukrotnie niższy (12%). Jeszcze większe różnice między leczonymi akamprozatem, a otrzymującymi placebo, dotyczyły osób, które przerwały abstynencję. Leczeni akamprozatem sięgali po alkohol rzadziej, a gdy do tego doszło, pili ponad dwukrotnie mniej niż osoby przyjmujące placebo. Akamprozat jest lekiem stosunkowo bezpiecznym. Objawy niepożądane występują rzadko, zwykle tylko na początku kuracji, jednak są przemijające i słabo nasilone. Nie powoduje on uzależnienia, a w przypadku przedawkowania jest stosunkowo mało toksyczny. Nie wchodzi w poważniejsze interakcje z alkoholem. Lek jest zarejestrowany także w Polsce, choć producent nie wprowadził go jeszcze na nasz rynek. Na temat akamprozatu opublikowano artykuł poglądowy w języku polskim.
Naltrekson (ReVia, Nemexin, Trexan) od 1994 r. jest powszechnie stosowany w USA do leczenia osób uzależnionych od alkoholu. W leczeniu wykorzystuje się ingerencję w jeden z patomechanizmów uzależnienia, polegającą na pozytywnym wzmacnianiu. Alkohol ma działanie euforyzujące, im częściej zostaje nadużywany, tym bardziej jego brak jest odczuwany jako nieprzyjemne doznanie, które można usunąć przez kolejne picie i wprowadzenie się w euforię. Euforyzujące działanie alkoholu jest wynikiem m.in. stymulacji wydzielania endorfin (substancji produkowanych przez organizm, mających działanie podobne jak morfina, ale wielokrotnie silniejsze), które stymulują (podobnie jak morfina) receptory opiodowe. Naltrekson blokuje receptory opioidowe, endorfiny wydzielone w wyniku picia alkoholu nie mogą już ich stymulować, a co za tym idzie, powodować euforii. Osoby dotychczas przyzwyczajone do reakcji euforycznych po spożyciu alkoholu zauważają bezcelowość picia i ograniczają ilość spożywanych napojów alkoholowych. Naltrekson zmniejsza spożycie alkoholu średnio o ok. 50% u osób, które przerwały abstynencję. Nieoczekiwanym skutkiem leczenia naltreksonem osób uzależnionych okazało się wydłużenie abstynencji i zwiększenie liczby osób utrzymujących abstynencję, w stosunku do przyjmujących placebo. Farmakologiczny mechanizm tego zjawiska, polegającego prawdopodobnie na zmniejszeniu głodu alkoholu, nie jest znany. Stwierdzono również, że kombinowane leczenie psychoterapią i naltreksonem powodowało znacząco lepsze wyniki niż sama psychoterapia. Naltrekson powoduje mało objawów niepożądanych, nie wchodzi w toksyczne reakcje z alkoholem. Lek ten nie jest jeszcze zarejestrowany w Polsce do leczenia osób uzależnionych od alkoholu, ale mimo to staje się coraz powszechniej stosowany w ramach prywatnych praktyk. Doświadczenia ze stosowaniem naltreksonu ma Klinika Psychiatryczna AM w Bydgoszczy.
Inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI): fluoksetyna (Prozac, Bioksetyna, Seronil), fluwoksamina (Fevarin, Floxyfral), citalopram (Cipramil), sertralina (Zoloft), paroksetyna (Seroxat) jeszcze przed kilku laty wydawały się najbardziej obiecującymi lekami do terapii alkoholizmu. Obniżenie nastroju stanowi częstą przyczynę sięgania po alkohol w celach “samoleczenia” depresji, a te są powszechne wśród osób uzależnionych. Przed laty stosowano leki przeciwdepresyjne w celach “przeciwalkoholowych”. Starsza generacja leków przeciwdepresyjnych okazała się jednak nieskuteczna. Alkoholicy źle tolerowali te leki. Z powodu odmiennej biodostępności nie udawało się osiągać terapeutycznych poziomów tych leków we krwi, a interakcje trójpierścieniowych leków przeciwdepresyjnych z alkoholem (przypadkowe lub w celach samobójczych) były potencjalnie groźne dla życia. W przeciwieństwie do nich, SSRI nie tylko zmniejszają spożycie alkoholu, ale są dobrze tolerowane przez alkoholików
i stosunkowo bezpieczne w przypadku przedawkowania lub spożycia łącznie z alkoholem. Podejrzewa się kilka mechanizmów działania przeciwalkoholowego SSRI: zmniejszanie picia z powodu depresji, działanie anorektyczne (zmniejszające łaknienie wszystkich pokarmów, w tym alkoholu), zmniejszenie kompulsywnej komponenty picia, poprawa funkcji poznawczych itp. Wyniki ostatnich badań każą patrzeć z większą rezerwą na tą grupę leków. Niemniej powszechnie uważa się, że SSRI są lekami z wyboru w wydłużaniu abstynencji i zmniejszaniu ilości wypijanego alkoholu przez osoby uzależnione, u których stwierdza się depresję, a także w leczeniu depresji alkoholowych.
Tianeptyna (Coaxil) to nowy lek przeciwdepresyjny, o zupełnie odmiennym od SSRI działaniu farmakologicznym. Zaobserwowano, że przy stosowaniu tego leku, pacjenci zmniejszają spożycie alkoholu. Dzieje się to prawdopodobnie na skutek zmniejszania częstości sięgania po alkohol w wyniku poprawy nastroju.
Inną przyczyną sięgania po alkohol są zaburzenia lękowe, dość często występujące w przebiegu uzależnienia od alkoholu. Jako leki przeciwlękowe używano dawniej barbiturany, natomiast ostatnio stosuje się głównie anksjolityki benzodiazepinowe, które są skuteczniejsze w leczeniu lęku i bardziej bezpieczne niż barbiturany. Niestety, u osób uzależnionych należy je stosować wyjątkowo ostrożnie. Mają one szczególnie silne właściwości uzależniające, a w przypadku ich spożycia z alkoholem może dochodzić do niebezpiecznych interakcji. Ponieważ zaobserwowano, że wielu alkoholików uzależniło się od barbituranów lub benzodiazepin, a także nierzadko dochodziło do ciężkich zatruć mieszanych, leki te mają złą opinię wśród terapeutów uzależnień. Niestety, nastawienia wynikające ze złych doświadczeń z lekami starszej generacji są generalizowane na całą farmakoterapię uzależnień. Tymczasem w powszechne użycie weszła nowa generacja leków przeciwlękowych, zarówno o innej budowie chemicznej niż benzodiazepiny, jak i o innym mechanizmie działania receptorowego. Leki te nie posiadają właściwości uzależniających i nie wchodzą w poważniejsze interakcje z alkoholem. Przedstawicielem anksjolityków niebenzodiazepinowych jest buspiron (Spamilan, Bu-Spar). W trakcie badań wykazano, że u alkoholików, szczególnie tych z zaburzeniami lękowymi, buspiron może znacząco zmniejszać ilość wypijanego alkoholu.
Pojedyncze badania kliniczne potwierdzają wpływ kilkunastu innych leków na wydłużanie abstynencji i zmniejszanie spożycia alkoholu, jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, aby je wdrażać do rutynowego leczenia.
Wnioski
Współczesne programy oddziaływań psychoterapeutycznych na osoby uzależnione od alkoholu wydają się przybliżać do maksimum swojej efektywności. W badaniach przekonywująco wykazano, że dodanie nowoczesnej farmakoterapii (leki psychotropowe nowej generacji) do oddziaływań psychospołecznych, zwiększa skuteczność leczenia osób uzależnionych. Brak jest racjonalnych przesłanek, aby pozbawiać pacjentów możliwości korzystania z optymalnej terapii kombinowanej w imię przesłanek o wątpliwej ideologii (“protezowanie lekami”, “radzenie sobie z alkoholizmem na skróty” itp.). Brak zainteresowania metodami farmakologicznymi, ze strony terapeutów z nowoczesnych programów psychoterapeutycznych, może prowadzić nie tylko do zaniechania optymalizacji leczenia osób uzależnionych, ale także do przejęcia psychofarmakoterapii uzależnień przez terapeutów o jednostronnej orientacji biologicznej, zniechęcających pacjentów do równoczesnej psychoterapii.
Niestety, z programów psychoterapeutycznych nie jest w stanie skorzystać większość osób uzależnionych od alkoholu. Co więcej, im bardziej skomplikowane programy, tym wyżej ustawiona jest poprzeczka kwalifikacyjna do psychoterapii i wstępna selekcja pacjentów. Znaczna część pacjentów uzależnionych od alkoholu postawiona w sytuacji konfrontacyjnej: “żmudne i czasochłonne uczestniczenie w psychoterapii albo osiąganie dna w alkoholizmie”, wybiera to drugie rozwiązanie. Takim osobom część psychoterapeutów zazwyczaj nie jest w stanie zaoferować skutecznych metod alternatywnych.
W przeciwieństwie do psychologicznego, podejście medyczne jest mniej konfrontacyjne i pozwala oferować choremu nie tylko metody optymalne (w tym przypadku terapię kombinowaną), ale także metody mniej (a nawet znacznie mniej) skuteczne, choć z różnych powodów preferowane przez pacjenta. Takim leczeniem może być psychofarmakoterapia, która choć nie zmieni mentalności osoby uzależnionej (nie zwiększy motywacji do leczenia, nie pogłębi krytycyzmu do choroby, nie nauczy mechanizmów radzenia sobie w sytuacjach prowadzących do picia etc.), nawet nie musi prowadzić do całkowitej abstynencji, to może jednak zmniejszać spożycie alkoholu, a co za tym idzie przyczynić się do zmniejszenia szkód zdrowotnych (psychicznych i somatycznych),
a także szkód w funkcjonowaniu społecznym. Z punktu widzenia zdrowia publicznego jest to cel doniosły, gdyż w przybliżeniu szkody zdrowotne (choć nie tylko) maleją w stosunku do kwadratu zmniejszonego spożycia alkoholu.
Wydaje się, że członkowie nowoczesnych teamów terapeutycznych powinni z uwagą śledzić postępy farmakoterapii uzależnienia od alkoholu, by nie przegapić momentu, gdy kombinowane leczenie psychospołeczne i farmakologiczne stanie się obowiązującym standardem, gwarantującym optymalne wyniki leczenia. Warto, by zespoły terapeutyczne dysponowały wiedzą i doświadczeniem w zakresie leczenia skojarzonego, tak aby wprowadzić je przed osobami o znikomej wiedzy na temat psychologicznych mechanizmów uzależnienia i psychoterapii oraz stosującymi wyłącznie leczenie biologiczne.
Bogusław Habrat
Autor jest doktorem medycyny, pracuje w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, gdzie kieruje Zespołem Profilaktyki i Leczenia Uzależnień.
Bibliografia:
1. Habrat B.: Selektywne inhibitory wychwytu serotoniny (SI-5HT) w leczeniu uzależnienia od alkoholu. Leki Psychotropowe. 1993. nr 1, 49-58,
2. Habrat B.: Kontrowersje dotyczące leczenia disulfiramem. Alkoholizm i Narkomanie. 1994, nr 1(15), 7-14,
3. Habrat B.: Fluwoksamina jako lek zapobiegający nawrotom picia u osób uzależnionych (doniesienie wstępne). Alkoholizm i Narkomania. 1994, nr 2 (16), 151-161,
4. Habrat B.: Wybrane zagadnienia kliniczne uzależnienia od alkoholu. W: Przewłocka B. (red.): Uzależnienia lekowe. Instytut Farmakologii PAN, Kraków 1995, 76-87,
5. Habrat B.: Strategie i leki stosowane w farmakologicznym zapobieganiu nawrotom picia i zmniejszania ilości wypijanego alkoholu. Alkoholizm i Narkomania, 1996, nr 1 (22), 147-159,
6. Habrat B.: Farmakoterapia zaburzeń związanych z alkoholem. W: Kostowski W., Pużyński S. (red.): Psychofarmakologia Doświadczalna i Kliniczna. III wyd. PZWL, Warszawa 1996, 563-583,
7. Habrat B.: Powiązania etiopatogenetyczne między chorobami afektywnymi a alkoholizmem oraz wynikające z tego konsekwencje diagnostyczne i terapeutyczne. Lęk i Depresja. 1996, 1. supl., 38-53
8. Habrat B.: Akamprozat w zapobieganiu nawrotom picia i zmniejszaniu ilości wypijanego alkoholu. Przegląd badań klinicznych. Alkoholizm i Narkomania, 1998, nr 2 (31), 147-159
9. Habrat B.: Leczenie depresji w przebiegu uzależnienia od alkoholu. Dyskusje o Depresji. 1998, 1, nr 9, 1-7
10. Habrat B.: Tianeptyna w leczeniu depresji alkoholowych. Dyskusje o Depresji. 1998, 1, nr 9, 7-9
11. Hauser J., Głodowska A., Rybakowski J.: Fluoksetyna vs placebo w leczeniu mężczyzn uzależnionych od alkoholu. Alkoholizm i Narkomania, 1996, nr 1 (22), 117-129
12. Ziółkowski M., Rybakowski J.: Farmakoterapia uzależnienia od alkoholu. Alkoholizm i Narkomania, 1998, nr 4 (32)
[Wpis z dnia 9 stycznia 2009 r. przeniesiony z MacLawye® na WordPress.com]
Pośród osób zajmujących się leczeniem choroby alkoholowej dominujące są dwie tendencje: pierwsza zakłąda, że jedynie skuteczną metodą jest psychoterapia, druga, że farmakologia. Między przedstawicielami tych dwóch “szkół” leczenia trwa zacięta dyskusja zbliżona do wojny. Zwolennicy psychoterapii nie ufają żadnym środkom farmakologicznym, dopuszczając co najwyżej jako środek wspomagający, niektóre preparaty ziołowe (np. chińskie ku-dzu), ale są zdecydowanymi przeciwnikami metod antikolowo-esperalowych. Zwolennicy terapii farmakologicznej, twierdzą, że psychoterapia jest skuteczna mniej niż w 5% i dla niektórych typów osobowości nie ma innej drogi leczenia jak farmakologia. Pośród zwolenników terapii farmakologicznej znaczna grupa psychiatrów wychodzi z założenia, że alkoholizm w równej mierze jest przyczyną depresji jak i jej skutkiem i preferują swoiste odwrócenie kolejności leczenia choroby alkoholowej poprzez aplikację długotrwałej kuracji antydepresyjnej.
Te “szkoły” zwalczania choroby alkoholowej zakładają, że w trakcie leczenia chory zachowuje całkowitą abstynencję; zaś przedstawiciele metod terapeutycznych jako dogmat traktują abstynencję dożywotnią.
Naltrekson wyznacza trzecią drogę leczenia tej najgroźniejszej ze współczesnych chorób.
Pani M. nie jest pewna, kiedy ostatnio upiła się do nieprzytomności, ale było to jakieś pięć lat temu. Wypijała wówczas jedną – dwie butelki dziennie. Picie było jedyną metodą rozwiązywania problemów.
Gdy rozmawiałem z nią w zeszłym tygodniu, od czterech dni nie wypiła ani drinka, ale zamierzała wypić kilka kieliszków wina w piątkowy wieczór i w sobotę. – Cieszę się dobrym winem. Smakuję je. Ale nie czuję nieodpartego pragnienia.
Dla każdego, kto zetknął się z alkoholizmem może to brzmieć zbyt pięknie. Wiemy, że jedyny sposób w jaki alkoholik może prowadzić normalne życie to absolutna abstynencja, bo alkoholicy mają nawyk ponawiania swoich ekscesów już po jednym drinku. Alkoholikiem jest się do końca życia. Jak więc tego dokonała ?
Chodzi o lek zwany naltreksonem, który pani M. bierze przed piciem. Lek zakłóca szlaki, dzięki którym alkohol pozwala czuć przyjemność związaną z wydzielaniem endorfin w mózgu. Jak to ujmuje inny zdrowiejący alkoholik, Matt: – Z naltreksonem jest dziwnie. Pijesz i czujesz efekt alkoholu, ale nie ma tej magii.
Jeśli za każdym razem, gdy podejmujesz jakieś zachowanie uwalniane są endorfiny i takie zachowanie się utrwala, to gdy wyeliminujesz uwalnianie endorfin, przymus powtarzania zachowań słabnie. Były pijak może korzystać z alkoholu w sposób kontrolowany. Takie są teoretyczne podstawy metody Sinclaira – od nazwiska Davida Sinclaira, który ją odkrył i według którego daje ona 78- procentową szansę na kontrolowane picie w bezpiecznych granicach lub abstynencję.
W Finlandii, gdzie Sinclair pracuje w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego, jego metoda stała się częścią głównego nurtu leczenia. Od roku 1995 skorzystało z niej 100 000 ludzi. W USA jest stosowana przez 2 procent lekarzy, którzy leczą alkoholizm. W Wielkiej Brytanii naltrekson został zarejestrowany do leczenia uzależnienia od heroiny, ale nie alkoholizmu. Mieszkająca w Szkocji pani M. ma na szczęście dostęp do lekarza, który uzyskał zezwolenie, by leczyć problemy alkoholowe u 50 starannie dobranych pacjentów w ciągu ostatnich dziesięciu lat.
Dwa miesiące temu w USA została opublikowana książka “The Cure for Alcoholism”, głosząca zalety metody Sinclaira, ale media nie poświęciły jej uwagi. Autor, psycholog Roy Eskapa, współpracował z Sinclairem od lat 90. XX wieku i nazywa go geniuszem godnym Nobla za znalezienie leku na najbardziej zabójczą z chorób. Według WHO uzależnienie od alkoholu zabija rocznie 1,8 miliona osób. Zdaniem Eskapy prace Sinclaira mogłyby zmienić sposób, w jaki społeczeństwo postrzega uzależnienie, czyniąc je uleczalnym.
Takie twierdzenia można by uznać za niedorzeczne. Ale najbardziej godnym uwagi aspektem historii, która rozpoczęła się jakieś 40 lat temu jest to, że choć Sinclair może wymienić 76 badań klinicznych udowadniających skuteczność i bezpieczeństwo jego metody, większość ekspertów od alkoholizmu nie wie o niej albo ją odrzuca. – Nikt, kto twierdzi, że znalazł „lek na alkoholizm” nie może być brany poważnie – mówi jeden z doradców brytyjskiego rządu.
W roku 1964, jako student University of Cincinnati, Sinclair brał udział w badaniach dotyczących alkoholu i szczurów. Szczurom, którym odmawiano alkoholu przez dwa tygodnie, dał do wyboru roztwór alkoholu oraz wodę. Choć było to w ciągu dnia, szczur obudził się i zaczął pić roztwór alkoholu niemal z ręki. Dołączyły do niego kolejne. Wkrótce Sinclair zaczął rozumieć, że im dłużej szczury były pozbawione alkoholu, tym bardziej go pragnęły.
- Wcześniej nikt nie zaobserwował u szczurów motywacji do picia – mówi. – To zmieniło sposób rozumienia alkoholizmu. Niemal wszyscy eksperci przyjmowali, że picie alkoholu nie daje tak dużej przyjemności, by skłonić alkoholika do picia. Przyjemność nie równoważyła przykrości, teoretyzowano że pragnienie wynika z fizjologicznej zależności i alkoholicy piją, by uniknąć objawów odstawienia. Główną metodą leczenia było posłanie alkoholika na odwyk w nadziei, że potem nie będzie miał powodów do picia. To powinno skutkować – ale nie pomagało.
- Alkoholizm jest wyuczony. Nikt nie rodzi się alkoholikiem, ale gdy wypije, uwalniają się endorfiny. Z przyczyn genetycznych na niektóre osoby alkohol działa bardzo mocno i ryzyko alkoholizmu jest wysokie. To wynika ze struktury nerwowej, pragnienie staje się silniejsze za każdym razem – u niektórych ludzi tak silne, że nie potrafią go kontrolować. Jedynym rozwiązaniem jest osłabienie w jakiś sposób tego zachowania.
Sinclair przeniósł się do Finlandii w roku 1972 i po wielu badaniach zadecydował, że najlepszym lekiem tłumiącym pragnienie jest naltrekson. Nie uzależnia, w dawce 50 miligramów jest bezpieczny, nie wymaga detoksykacji i jest tani – zapas na trzy miesiące kosztuje około 170 funtów. Jednak lek nie działa, gdy zaczyna się go przyjmować w okresie abstynencji. To specyficzna metoda: naltrekson plus alkohol równa się lekarstwo. Bierze się go tylko w te dni, w których się pije, a wraz z malejącym pragnieniem pije się coraz mniej. Jeśli w końcu zdecydujesz się nie pić, nie będziesz brać naltreksonu.Konieczność kontynuowania picia na początku to główny powód odrzucania metody przez wielu specjalistów. Większość jest przywiązana do propagowanej przez „Program 12 kroków” Anonimowych Alkoholików idei, zgodnie z którą leczenie musi się opierać na abstynencji. Naltrekson został zatwierdzony do stosowania w alkoholizmie przez World Health Organisation w roku 1994, a US Food and Drug Administration w 1995. W roku 2006 American Medical Association zaleciła go do leczenia alkoholizmu, jednak wielu lekarzy czuje się niekomfortowo zalecając pacjentom łączenie leku z alkoholem, toteż gdy go przepiszą, nalegają na abstynencję.
Sinclair i Eskapa wierzą też, że w grę wchodzą interesy przemysłu farmaceutycznego (to lek generyczny) oraz przynoszącego 4 miliardy dolarów rocznie biznesu odwykowego. W Wirginii po obejrzeniu prezentacji Sinclaira jeden z lekarzy zapytał – No dobrze, ale jak zarobimy na życie?
Czy metoda Sinclaira mogłaby zniszczyć przemysł odwykowy? Jego zdaniem – tak, chociaż niektóre osoby nadal potrzebowałyby detoksykacji, gdyby ich wątroba była zbyt zniszczona. David Bremner, dyrektor medyczny Winthrop Hall w Kent stosuje kombinację behawioralnej terapii kognicyjnej, terapii rodzinnej oraz programu 12 kroków, „ponieważ wykorzystujemy to, co działa” oraz dlatego, że kontrolowane picie sprawdza się gorzej niż abstynencja. Sinclair by z tym dyskutował: jedno z badań klinicznych wykazało 50-procentową skuteczność jego metody po trzech latach, gdy program 12-kroków sprawdza się zwykle u 5 procent.
W Edynburgu dr Jonathan Chick, konsultant psychiatryczny NHS Lothian Alcohol Problems Service spotyka się z panią M co sześć tygodni. Woli łączyć naltrekson z doradztwem, choć badania kliniczne sugerują, że nie jest to potrzebne.
- Naltrekson naprawdę zmniejsza niektóre ze stymulujących skutków działania alkoholu – mówi Chick. – Nie uważam, że to uniwersalne rozwiązanie dla mających problemy z nadmiernym piciem, ale niektórym pomaga. Przepisujemy go tym, którzy nadal piją w nadziei, że zmniejszy częstość picia na umór. Niestety, wielu pacjentów nie przyjmuje leku zgodnie z zaleceniami.
Chick zgadza się, że naltrekson może nie być korzystny dla interesów przemysłu farmaceutycznego. – Kolejna przyczyna, dla której metoda nie zyskała uznania to słuszna rezerwa wobec sankcjonowania picia przez osoby z problemami alkoholowymi. Dla wielu osób całkowita abstynencja jest najlepsza i powinna być wprowadzana szybko. Gdyby pacjent będący od roku abstynentem spytał mnie, czy dałbym mu naltrekson, byłbym przeciwny.
55-letnia pani M. też nie uważa naltreksonu za cudowny lek i nie wyobraża sobie przyjmowania go bez wsparcia rodziny i doktora Chicka. – Odzyskałam swoją osobowość, także małżeństwo nie przetrwałoby bez naltreksonu. – mówi. – Możesz go używać jak chcesz, jeśli ktoś ci wszystko dokładnie wytłumaczy. To nie magiczna pałeczka, ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie jest szeroko dostępny. Powinno się o nim szeroko dyskutować.
W istocie z chorobą alkoholową należy walczyć w sposób zintegrowany; oznacza to, że nie należy wykluczać żadnej metody. Lekarz, czy terapeuta powinien przede wszystkim rozpoznać osobowość pacjenta i dostosować do tej osobowości proponowaną kurację. Uleganie dogmatom i wykluczanie z zakresu terapii jakiejś metody jest błędem i opóźnia skuteczne leczenie choroby alkoholowej w skali społecznej.
Naltrekson za granicą dostępny jest pod różnymi nazwami handlowymi. W Polsce lek nie jest dostępny w obrocie farmaceutycznym.














































