Jak przystało na mac’usera – a MacLawye® zajmuje się nie tylko prawem i polityką, ale także promocją Mac’ów i produktów Apple’a w codziennej pracy i użytkowymi zastosowaniami Internetu – MacLawye® z zespołem prowadzi w sieci stronę dedykowaną iPhone’om informującą o przebiegu kampanii wyborczej Andrzeja Olechowskiego.
Strona dostarcza informacji ze strony oficjalnej Dr. Andrzeja Olechowskiego a jej prezentację na ekranie komputera, można zobaczyć tutaj; natomiast zasoby strony można przejrzeć na komputerze (chociaż na ekranie komputera strona atrakcyjna nie jest) tutaj.
Na stronie:

  • aktualności i artykuły prasowe ze strony oficjalnej;
  • skróty informacji z sieci, z linkami do stron źródłowych;
  • terminarz spotkań wyborczych Andrzeja Olechowskiego prowadzony przez szatb wyborczy;
  • wideo z onet.TV i materiały własne;
  • bezpośrednie wpisy i foto ze spotkań wyborczych.

Wystarczy, że w przeglądarce Safari na swoim iPhonie wpiszesz iphone.olechowski.net.pl następnie z menu systemowego wybierzesz dodaj [+] i komendę [Dodaj jako ikonę] i już :-)

Przed odtworzeniem wideo, wyłącz głos w monitorze .TV – live po prawej, klikając w miniaturkę głośnika.

Andrzej Olechowski 3 i 4 marca odwiedził Wielkopolskę. Był w Koninie i w Poznaniu. MacLawye® już 10 lat temu koordynował prezydencką kampanię Andrzeja Olechowskiego w Wielkopolsce; a i dzisiaj nie ukrywa swojej sympatii dla tego kandydata do urzędu Prezydenta RP. Niestety, kontuzja MacLawye®’a uniemożliwiła mu uczestnictwo we wszystkich spotkaniach z kandydatem. Mimo to MacLawye® śmie sądzić, że najciekawszą wypowiedź Olechowskiego usłyszał. Odpowiedź brzmiała NIE ! Obejrzyjcie wideo aby się dowiedzieć na jakie pytanie w ten sposób odpowiedział Andrzej Olechowski (wywołując zresztą zdrowy smiech młodego audytorium na sali Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa).

Przed włączeniem wideo wycisz głos w monitorze .TV – live po prawej, klikając w symbol głośnika.

Reklamowany w końcówce filmu projekt: kampania wyborcza Andrzeja Olechowskiego w Twoim iPhonie, jest projektem zespołu MacLawye®’a. W iPhonie publikowanych będzie około 70% informacji ze strony oficjalnej Dr. Andrzeja Olechowskiego. Jest też przewidziana interaktywna mozliwość tworzenia strony przez posiadaczy iPhone’ów, którzy są sympatykami Andrzeja Olechowskiego. Skoro MacLawye® został mac’userem taka forma udziału w  kampanii ’swojego’ kandydata wydaje się MacLawye®’owi najwłaściwsza. Jako ‘matuzalem’ wolontariuszy Andrzeja Olechowskiego MacLawye® prosi wszystkich sympatyków i wolontariuszy posiadających iPhone’a o rejestrowanie się na stronie iphone.olechowski.net.pl wprost z iPhone’a lub kontakt przez mac.lawyer@mac.com – Szczegóły wkrótce. (Nie zapomnijcie o kropce po pierwszym mac. w adresie pocztowym) :-)

W sieci pojawiają się strony poświęcone wyborom prezydenckim. MacLawye® kibicuje stronie http://wyboryprezydenta.net.pl – której autorzy nawet zamieszczają teksty Maclawye®’a; strona ma swoją facebook-page.

Dziennikarz Polsatu, Tomasz Machała założył stronę z bieżącymi informacjami o kampanii wyborczej http://kampanianazywo.pl – i tez ma swoją facebook-page. Co więcej, okazuje się, że Tomasz Machała jest mac’userem – co MacLawye® odnotowuje z niekłamaną satysfakcją.

Zarząd Platformy Obywatelskiej zdecydował. Kandydat, którego partia wystawi w wyborach prezydenckich 2010 r. wyłoniony zostanie w drodze tzw. ‘prawyborów’. Pomysł prezentowany jest jako nowa jakość w polskiej polityce. Oto bowiem wszyscy członkowie partii mają zdecydować kto będzie partyjnym kandydatem do urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej. Samo pojęcie ‘prawyborów’ ma silne konotacje z amerykańskim systemem wyborczym – i tak też jest przez działaczy PO prezentowane.

Tyle tylko, że platformesrskie ‘prawybory’ są dosyć szczególne. Kandydatami na kandydata są wskazani przez zarząd partii: Bronisław Komorowski i Radek Sikorski. Innych się nie przewiduje. Janusz Palikot chciał ale już nie chce (w ramach wewnątrzpartyjnej demokracji). Programowej debaty politycznej i wizji prezydentury prezentowanej przez kandydatów PO nie przewiduje. Atakowanie ‘kontrkandydata’ przez zwolenników któregoś ze wskazanych przez zarząd jest surowo zabronione; tzn. krytyka też. Innymi słowy: z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak to ustawiono, że jej nie będzie, tylko – prawda – aplauz i zaakceptowanie.

Można i tak. Tylko po co wciskać ciemnotę, że to takie superdemokratyczne ?


Bookmark and Share


Rynek Waga Miejska i Ratusz in poland

Vagla u Tuska 150Donald Tusk spotkał się z Internautami. (W zasadzie, spotkanie jeszcze tra). Po wystąpieniu Piotra Waglowskiego można było spokojnie wyłączyć komputer i przestać się całym tem medialnym show interesować. Vagla zwrócił uwagę, że Pan Premier przyznał, iż uzasadnienie projektu ustawy, o której Pan Premier z Internautami dyskutuje jest dopiero pisane (a to by oznaczało, że treść projektu rząd przyjął bez uzasadnienia); oraz zwrócił uwagę, że w Internecie, rząd nie opublikował treści projektu ustawy.

No to jeśli Vagla ma rację – a zazwyczaj ma – znaczyłoby, że rząd Donalda Tuska projekt ustawy przyjął bezmyślnie, Internautom nie dał możliwości zapoznania się z jego treścią; a całe spotkanie nagłośnione i na żywo transmitowane w Internecie jest po to tylko, żeby Panu Premierowi parę punktów w sondażach podskoczyło (jak zwykle zresztą).

Zobacz, co powiedział Vagla:

A tak wyglądał czat z Premierem:

W relacji na stronach KPRM napisano:

Donald Tusk zaznaczył, że konieczna jest walka z przestępczością, występującą zarówno w świecie rzeczywistym, jak i wirtualnym. – W interesie wszystkich jest, żeby to, co jest przestępczością w świecie realnym, nie pleniło się w świecie wirtualnym, bo nie znajdziemy skutecznych sposobów ścigania – podkreślił. – Dla przestępczości w Internecie nie może być większej swobody i tolerancji tylko dlatego, że to Internet – wyjaśnił Donald Tusk.

Tyle tylko, że Tusk nie wyjaśnił dlaczego przestępstw internetowych nie można ścigać przy użyciu instytucji procedur karnych a regulacje Internetu mają być pomieszczone w ustawie hazardowej ???

A może przystąpić do pracy nad kompleksowym “Prawem Internetu” – teoretycznie pomysł dobry, ale rządowi legislatorzy pewnie zafundowaliby Internautom takie prawo, że komputery same by się spaliły (ze wstydu).

W czasach gdy kodyfikacje były wprowadzane do systemu prawnego w drodze rozporządzeń z mocą ustawy, wydawanych przez prezydenta, były opracowywane przez wąskie grono specjalistów; rządowy proces legislacyjny, uzgodnienia międzyresortowe oraz późniejsze poprawki, które może zgłosić każdy poseł, raczej wykluczają stworzenie “Prawa Internetu” w jednej ustawie – chyba, że z inicjatywą wystąpiłby przyszły prezydent…

Share

Grzegorz Marczak na swoim ANTYWEB’ie  http://antyweb.pl recenzuje CRM’a gomatters.com, pod tytułem “gomatters.com” usprawni pracę prawników“.

gmPrawnik w swoje codziennej pracy ma do czynienie z bardzo dużą ilością dokumentów. Dodatkowo prowadzi projekty (sprawy), zajmuje się kontaktami z klientem, rachunkami i pewnie dziesiątkami innych pobocznych zadań. Można też założyć, że prawnicy należą do bardziej zamożnych użytkowników, którzy będą w stanie zapłacić za narzędzia wspomagające prace i podnoszące wydajność ich firmy.
Pomysłem na biznes autorów serwisu gomatters.com jest więc dostosowanie CRM-a do potrzeb prawników. Zamiast projektów mamy w aplikacji “sprawy sądowe” reszta to klasyczne funkcjonalności jak zarządzanie zadaniami, kalendarzem, kontaktami, pocztą itp. Oczywiście są też funkcje, dedykowane branży czyli wstępna wycena kosztów usług prawniczych, rozliczanie w kilku modelach (flat fee lub za godziny) itp. Gomatters oferuje też możliwość wystawiania faktur za usługi prawnicze.
Właściwie mamy wszystko oprócz jednego drobnego szczegółu czyli CMS-a. Gomatters pomaga zorganizować pracę natomiast nie daje możliwości pracować z dokumentami (i tego elementu biznesu nie usprawnia). Moim zdaniem jest to bardzo potrzeba szczególnie tej grupie użytkowników funkcjonalność.

A mnie się wydaje, że nie warto gomatters.com polecać prawnikom, zwłaszcza polskim. Dyskusję proponuję prowadzić po sprawdzeniu gomatters.com i w formie komentarzy do artykułu na  na antyweb.pl

Bo sam antyweb.pl jest dla osób w sposób użytkowy podchodzących do Internetu (także dla prawników) doskonałym źródłem wiedzy o nowinkach (dlatego pod tym wpisem, mimo że o Internecie dla prawników, nie otwieram dyskusji, zapraszając na antyweb.pl).

sztuka królewskaWokół masonerii krąży tyle skrajnych opinii, że – korzystając z nadmiaru wolnego czasu (vide post MacLawye® na chorobowym) – czytam sobie o wolnomularzach, lożach, rytach. Fascynująca jest symbolika masońska. Zebrałem kilka dostępnych w Internecie grafik w jeden .pdf i można sobie te symbole poniżej przejrzeć. Fajne :-)

Swoją droga co to za masoneria, która jako stowarzyszenie rejestruje się w KRS, wydaje prasę, prowadzi strony internetowe i rozpatruje aplikacje o przyjecie w poczet członków ? Ano, znak czasu.


Poczekaj spokojnie na załadowanie przeglądarki .pdf

MacoweABC

Polecamy Macowe ABC, informacje o opragromawaniu Mac’ów dla użytkowników WIndows. Bardzo fajny blog. Można tam obejrzec kilka ciekawych screencastów i przypomnieć sobie własne problemy z czasów ‘przesiadki’ z PC na Mac’a i z Windows’a na OS X’a :-)

Autor bloga pisze o sobie: Od wielu lat zajmuję się fotografią hobbystycznie, cudownej odskoczni od codziennych obowiązków, pozwalającej się skupić tylko na mojej wizji świata. Od niedawno jestem fanboyem Maków, zapewne nie hardcore’owym, jednak chwalę je sobie w porównaniu do Windows. W szczególności dlatego, że potrafią mi się skupić na obróbce zdjęć bez przeszkadzania mi w procesie tworzenia. Jeśli chodzi o nurkowanie, to temat jest od jakiegoś czasu zaniedbywany, ale mam nadzieję wkrótce znaleźć czas dla niego. :-)

A zawartość bloga zaiste imponująca (no i nie dla ‘zwariowanych’ fachowców a po prostu dla początkujących i średniozaawansowanych mac’userów).

Gorąco polecam !!!

Użytkownicy Mac’ów rozpoczęli internetową akcję domagającą się od firmy Apple uruchomienia iTunes Polska – internetowego sklepu (w zasadzie więcej niż sklepu) umożliwiającego zakup utworów muzycznych i nie tylko.

Inicjatorem akcji jest Paweł Okopień, petycję do Apple’a można podpisać na stronie http://www.wewantitunes.pl/

Akcja jest prowadzona także na facebooku; strona poparcia ma już 662 zwolenników.

Chcemy w Polsce legalnego dostępu do iTunes Store.
W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej iTunes Store ruszył 28 kwietnia 2003 roku i natychmiast stał się największym i najpopularniejszym źródłem legalnej muzyki w USA. W następnych latach Apple Inc. wprowadziło do oferty sklepu również filmy.

Mimo, że na Polskim rynku Apple oferuje swoje produkty, a zwłaszcza iPody oraz AppleTV, to Polacy wciąż nie mogą w legalny sposób korzystać z oferty iTunes Store. W ciągu 7 lat na polskim rynku również, nie pojawiła się żadna alternatywa. Większość zarówno Polskich firm jak i zagranicznych tłumaczy tą sytuację polskim prawem oraz problemami z ZAIKS’em.

W opinii polskiej branży muzycznej zakupy muzyki przez sieć nie spowodują spadku piractwa, ale spowodują jeszcze większy spadek dochodów z wydawnictw. Chcemy udowodnić wszystkim, że są ludzie którzy, wyciągną z swoich portfeli plastikowe karty i zakupią wybrane przez siebie utwory czy pełne albumy nie wychodząc z domu.

Jeśli i Ty się do nich zaliczasz dołącz do nas i wesprzyj nasze starania o legalny dostęp do iTunes Store:



brinerOdszedł Robert Briner. Wiadomość o śmierci wieloletniego prezesa Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego Międzynarodowej Izby Handlowej (ICC) poruszyła społeczność arbitrażową w pierwszych dniach grudnia.

Odszedł jeden z gigantów międzynarodowego arbitrażu, człowiek trochę starej daty, gentelman trzymający się zasad. Trzy pełne kadencje, dziewięć pełnych lat prezesury największego sądu arbitrażowego na świecie odcisnęły znak na tej instytucji. Mówi się o sądzie “po Brinerze”. Wspomina się “czasy Brinera”. Mało kto mówi o czasach “przed Brinerem”.

Szwajcar, urodzony w 1930 r. w niemieckojęzycznym kantonie, nienajlepiej czuł się w Paryżu. “Wytykają mi akcent, wiedzą że jestem cudzoziemcem”. W 1985 r. pracował w Hadze w Iran – United States Claims Tribunal, którego to Sądu został prezesem w latach 1989-1991. Został następnie Prezesem United Nations Compensation Commission. Był członkiem Trybunału ds. Rozwiązywania Sporu Martwych Kont w Szwajcarii. Był arbitrem niemal wszystkich największych instytucji arbitrażowych na świecie. Osiągnął wszystko, co arbiter może w życiu osiągnąć. Zachował to co dla arbitra jest najważniejsze: szacunek ludzi.

Był człowiekiem eleganckim, dystyngowanym, oszczędnym w słowach i gestach. Udzielał rad każdemu, kto go poprosił. Najprostszym językiem. Dyskretnie i krótko, czasami jednym zdaniem. Kiedy przed laty Andrzej Kąkolecki zakończył misję członka Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego ICC, a Polski Komitet Narodowy ICC wysunął moją kandydaturę zapytałem Roberta Brinera, co o tym sądzi. Spojrzał na mnie i zapytał “Dlaczego się wahasz?” Trudno zapomnieć tę rozmowę, odbytą przed wielu laty w niezwykłej dość scenerii. Obserwowaliśmy bowiem razem, gdzieś w australijskim eukaliptusowym gaju, parę misiów koala, w przerwie kongresu Union Internationale des Avocats.

Robert Briner był wszędzie tam, gdzie należało być promując arbitraż. Był gorącym orędownikiem arbitrażu instytucjonalnego, zwłaszcza ICC. Ukuł powiedzenie : “Ad hoc” należy tłumaczyć jako – “Będzie drożej”.

Był oszczędny w słowach, ale zawsze wiedział to co trzeba. Zachęcał nas, skutecznie zresztą, do usunięcia z kpc fatalnego przepisu art 1105 § 2 ograniczającego dostęp Polaków do zagranicznych instytucji arbitrażowych. Przez dziewięć lat swoich trzech kadencji przewodniczył niemal wszystkim sesjom plenarnym sądu. Znał każdą omawianą sprawę, a łatwo policzyć że było ich przeszło tysiąc. Miał duży dar doprowadzania do konsensusu i przez lata naszej współpracy, zaledwie kilka razy musiał poddać jakieś zagadnienie pod glosowanie.

Miał poczucie humoru, ale bardzo oszczędnie z niego korzystał. Kiedyś w trakcie posiedzenia komitetu ICC powstał problem ustalenia miejsca arbitrażu. Strony: polska i turecka nie mogły go uzgodnić. Polacy zaproponowali “Wiedeń i tylko Wiedeń, nigdzie indziej”. Turcy napisali “Wszędzie, tylko nie w Wiedniu”. Robert Briner lekko zdziwiony zapytał mnie o co tu chodzi. Wytłumaczyłem losy Odsieczy Wiedeńskiej z 1683 roku i jej skutki dla dalszych losów Europy i polsko-tureckich stosunków. Komitet ICC zdecydował w końcu ustalić miejsce arbitrażu we Frankfurcie nad Menem. Robert Briner, już dyktując podjętą decyzję, przerwał na chwilę i zapytał przez całą salę: “Piotr, czy jesteś pewny, że nie było żadnej polsko-tureckiej bitwy pod Frankfurtem nad Menem?”

Robert Briner stworzył European Arbitration Group. Zaprosił i zebrał razem prezesów i byłych prezesów największych sądów arbitrażowych Europy Środkowej i Wschodniej, a także indywidualnych ekspertów od praktyki arbitrażowej, zwanej wówczas East-West Practice. Po rozpadzie RWPG, Moskwa i moskiewski ICAC przestały być ośrodkiem skupiającym te osoby. Potrzeba dyskusji i wymiany doświadczeń istniała wówczas bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Arbitraż East-West wkroczył w nową erę przejściową, na której skorzystać miały centra arbitrażowe takie jak Warszawa, Praga czy Budapeszt. Zasługi Brinera dla tej grupy opisał kolega Buguslav Klein w „Liber Amicorum in honour of Robert Briner”.

Uroczystość wydania tej księgi i pożegnania Roberta po zakończeniu trzeciej kadencji była tak niezwykła, jak sama księga. Do dziś dzieło to, spisane przez 64 autorów, uznane jest za jedną z najlepszych Liber Amicorum na świecie. John Beechey, prezes sądu ICC bieżącej kadencji twierdzi, że tak często do niej zagląda, że nabył aż dwa egzemplarze, jeden do biura, drugi do domu.

Uroczystość wręczenia księgi w Pavillion Gabriel przy Polach Elizejskich w Paryżu zgromadziła elitę międzynarodowego arbitrażu. Rzadko w naszych czasach żegna się kogoś tak godnie. Wygłoszone przemówienia były perełkami elokwencji, dowcipu i bon tonu. Wszystkie, poza może jednym. Anne-Marie Whitesell, wieloletni sekretarz generalny sądu ICC, doświadczony prawnik z najwyższej półki, w połowie swojego wystąpienia rozpłakała się, z żalu, że Robert Briner odchodzi.

Dziś żałujemy wszyscy jego ostatecznego odejścia. Nie ma już Roberta, nie ma jego ery. Lecz wiemy już, albo możemy wierzyć w to, że tam gdzie teraz jest Robert, panuje pełny consensus, a spory, o ile jakieś istnieją, rozwiązane będą bardzo polubownie.

Piotr Nowaczyk

Fajka150Kiedy zaczynałem pisać bloga – a było to 26 maja 2006 r. – zakładałem, że opisując swoje hobby, będzie sporo wpisów o kolekcjonowaniu fajek. Ale jakoś czasu nie stało. Chociaż śniegu w Poznaniu za oknem niewiele, atmosfera zbliżających się świąt sprzyja przejrzeniu kolekcji i zrobieniu generalnego czyszczenia. uzbierało się tego 257 sztuk :-)

Na co dzień palonych jest około 20-u; reszta dumnie ułożona w specjalnej szafir, na stojakach bądź… w pudłach – bo już się w domu na eksponowanych miejscach nie mieszczą. Jest coś w fajce jako przedmiocie. Po prostu fajka – sama z siebie – jest piękna.

Fajki

na wigilięW ubiegłym roku na MacLawye®.com podaliśmy kilka tajemnic przyrządzania tradycyjnych potraw wigilijnych. W 2009 r. ujawniamy kolejne “tajemnice kulinarne”.

Karp w galarecie. – Gotujemy lekki wywar z jarzyn (bez kapusty i z odrobiną, tyle co nic, marchewki), do wywaru dwa listki laurowe trzy, cztery ziarenka angielskiego ziela, ziarenka pieprzu jak kto lubi. Gdy warzywa miękkie, wywar przecedzamy. W wywar kładziemy dokładnie oczyszczone łby karpia, co najmniej 5 sztuk (dokładnie usunąć skrzela, żeby wywar rybny nie zgorzkniał).

Łby karpia gotujemy na bardzo wolnym ogniu 1,5 godziny (w zasadzie parzymy, wywar nie powinien “bulgotać”). Po wyjęciu łbów, dodajemy garść rodzynek tureckich uprzednio namoczonych i pół garści sparzonych i obranych migdałów. Można dodać maleńki kieliszek białego reńskiego – ale uwaga: maleńki !!! W galarecie wigilijnej powinny być wyczuwalne jedynie nutki smaku i zbyt duża ilość wina zdominuje nam smak galarety. Kiedy wywar pogotuje się z rodzynkami i migdałami dodajemy oczyszczone dzwonka karpia i gotujemy – cały czas na wolnym ogniu – około 20 minut. Na 5 minut przed końcem gotowania dodajemy 3 ćwiartki kwaśnego jabłka. Wyjmujemy rybę i dokładnie wybieramy z niej wszystkie ości. Wywar przecedzamy a rodzynki i migdały, po przepłukaniu wrzucamy ponownie do wywaru. Jeśli trzymaliśmy dyscyplinę i gotowaliśmy wywar powoli, nie będzie wymagał klarowania. Dodajemy żelatyny, zazwyczaj nieco mniej niż w przepisie. Wywarem zalewamy karpia ułożonego na półmiskach i odstawiamy. Rano w dzień wigilii biegniemy do piwnicy sprawdzić, czy galareta “stęgła”.

Zupa grzybowa wigilijna. – Gotujemy wywar warzywny. Osobno gotujemy grzyby suszone, w osolonej wodzie. Gdy grzyby miękkie, wyjmujemy i kroimy w paseczki (jak zapałka), nigdy w kostkę, bo wam wyjdzie zwykła zupa grzybowa przypominająca codzienną pieczarkową. Smak z wygotowanych grzybów dodajemy do przecedzonego wywaru, dorzucamy pokrojone paseczki grzybów. Zupę zaprawiamy śmietaną. Podajemy z osobno ugotowanymi łazankami. Łazankami ! Nie z innym makaronem.

Śledzie wigilijne. – Przepis na wigilijne śledzie w śmietanie podawaliśmy w ubiegłym roku. Przypomnijmy, śledź wtedy dobry, gdy przed obłożeniem go śmietaną z cebulką i jabłkiem, opruszymy każde dzwonko tłuczonym w moździerzu jałowcem. Na wigilię dawniej śledzie w śmietanie podawano z “suchymi” niekraszonymi ziemniakami. Ale z czasem zaczęły się podawać jak każda przystawka z pieczywem. Stąd obok śledzia w śmietanie na wigilijnym stole pojawił się śledź w oleju (uwaga, do śledzia w oleju nie używamy oliwy z oliwek; używamy oleju słonecznikowego a nawet rzepakowego, nigdy oliwy). A jak już się pojawił śledź w oleju, to – w naszym domu – w tradycyjnym zestawie wigilijnym zaczął pojawiać się trzeci rodzaj śledzia. Co roku inny. Doskonały jest śledź na czerwono oraz śledź w kiszonych ogórkach. W tym roku:

Śledź na czerwono. – W Poznaniu, w sieci sklepów “Piotr i Paweł” kupujemy “śledzie a la łosoś” są to lekko podwędzane filety śledziowe w oliwie, o lekko łososiowym zabarwieniu. Kupujemy czerwony olej palmowy (uwaga, bardzo brudzący, jakakolwiek plama nie do zmycia). W olej palmowy wkrajamy pokrojoną w pierścienie czerwoną cebulę, dodajemy nieco grubo utłuczonego czerwonego pieprzu. Już ułożonego na półmisku śledzia skrapiamy cytryną, bądź – jak kto lubi – obkładamy kaparami i skrapiamy kaparową “jodynką”. Doskonały ! Mało wigilijny. Ale… (odrobina “nowej tradycji” i w Wigilię nie zaszkodzi, jeśli ten śledź trzeci a nie podstawowy oczywiście).

I na koniec, powtarzamy z ubiegłego roku przepis na karpia w oszukanym szarym sosie, bo zyskał sobie niejaka popularność :-)

Karp w oszukanym szarym sosie. – Z młodości MacLawye® pamięta szary sos przyrządzany na krwi karpia. Od czasu jednak, gdy MacLawye® ubija karpia przy pomocy Pani Sprzedawczyni w sklepie rybnym trzeba było wymyślić oszukany szary sos: z dzień wcześniej gotowanego wywaru na karpia w galarecie (gotowanego na rybich łbach) odlać dobre półtorej szklanki zanim się w galarecie rozpuści żelatynę (gdzie te czasy kiedy same łby i płetwy wystarczały a dodanie żelatyny do galarety było grzechem ?) i zostawić na dzień następny (Wigilię). Pół kostki masła roztopić, dodać mąki pszennej i rozprowadzić mocnym zimnym wywarem z ryby ustawicznie mieszając tak jak na sos potrawkowy. Wkropić w ten sos pół cytryny dodać kieliszek zimnego wina (uwaga aby był bardziej podobny do klasycznego szarego, należy dać wino czerwone ale z białym mozelskim jest równie dobry choć inny), wsypać potężną łychę zmielonego czarnego pieprzu (nie żałować), dodać dwie garści uprzednio namoczonych rodzynek (albo po garści rodzynek i suszonych żurawin) i dosłodzić nieco cukrem pudrem albo karmelem – można dodać jeden utarty pierniczek wypieczony na miodzie tylko tyle, żeby dać “piernikową nutę smaku” nie przesadzić. Sos chwilę pogotować. Zagotowane na parze dzwonka karpia polać przyrządzonym sosem i w chwili gdy jemy grzybową z łazankami wsadzić w piec nagrzany

Ostrzeżenie przed fałszywą stroną wyłudzającą dane http://apple-software.net. W żadnym razie nie róbcie tam zakupów. Strona skierowana jest do użytkowników komputerów Apple’a.
Strona softu nie sprzedaje, a jedynie stara się wyłudzić od was dane i numery kart kredytowych. Kiedy sprzedacie im swoją tożsamość, biling wydatków na karcie dość szybko uzupełni się zakupami w dalekich krajach z którymi nie macie nic wspólnego.
Podajcie dalej, żeby nikt się nie nadział przypadkiem.

Wiarygodne ostrzeżenie: appleblog.pl

Strona jest wyjątkowo perfidna, działa na szablonie strony Apple’a; jeśli zobaczycie w narożniku strony takie “logo”  jak niżej uciekajcie czym prędzej:

W ogóle nie otwierajcie tej strony

ojciec chrzestnyMacLawye® powstał jako portal prawno-publicystyczny. Z czasem stał się nieco bardziej osobisty. Niemniej z chęcią publikujemy wyszukane w sieci ciekawostki w jakiś sposób wiążące się z prawem. A jeśli z prawem to i z jego naruszaniem. Zorganizowana przestępczość jest wszędzie jednakowo zła. W pewien sposób “romantyczny” obraz mafii przedstawiony w filmie “Ojciec chrzestny” fałszuje rzeczywistość. Jak działają “ojcowie chrzestni mafii” pokazuje film National Geografic, który polecamy:

wodnikj

Po rocznej przerwie producent  audycji radiowej “Obiady czwartkowe”, znanej  z Radia Emaus,  red. Krzysztof Wodniczak postanowił ją wznowić.  Obecnie będzie ona emitowana w internetowym radiu Bilans. Tym razem formuła “Obiadów czwartkowych” jest bardziej otwarta, bowiem słuchacze mogą być również jej widzami. Krzysztof Wodniczak zaprasza wszystkich chętnych w każdy czwartek o godzinie 17.00 do klubu U JACKÓW przy rynku Śródeckim 1. Każdy “Obiad Czwartkowy” będzie spotkaniem poświęconym innemu tematowi, a zakończony koncertem muzycznym. Inauguracyjne spotkanie odbędzie się 5 listopada br. i będzie miało charakter wspomnieniowy “…tak szybko odchodzą, zawsze za wcześnie i zawsze nieoczekiwanie…”. W zaduszkowej scenerii świec i opadających liści znanych poznaniaków będą wspominać przyjaciele i najbliżsi. Będziemy wspominali Tych, którzy w szczególny sposób zapisali się w aktualnej historii Poznania.

Prof. Leszka NOWAKA – filozofa będzie wspominał red. Andrzej Wilowski; Wojciecha Szczęsnego KACZMARKA – byłego Prezydenta Poznania będzie wspominał historyk Jędrzej Stefan Oksza- Płaczkowski; Wincentego RÓŻAŃSKIEGO – poetę, przypomni Andrzej Sikorski; Jerzego SOBOCIŃSKIEGO – rzeźbiarza, będzie wspominał Robert Sobociński; Zbigniewa MATECKIEGO – szefa Izby Turystycznej, przypomni Edmund Dudziński; Wiesława KASZUBKIEWICZA – twórcę zespołu ŁANY, przypomni muzykolog Kazimierz Miler; Romana MATYSIAKA – choreografa i reżysera, będzie wspominał Dariusz Jezierski; Macieja FRANKIEWICZA – zastępcę Prezydenta Poznania przypomni redaktor Andrzej Wilowski; Tomasza WÓJTOWICZA – prezesa Poznańskiego Stowarzyszenia Żużlowego będzie wspominał Michał Noculak;
Jerzego KULECZKĘ – zawodnika piłki ręcznej przypomni sędzia Zygmunt Tomkowiak; Waldemara KOWALSKIEGO – pianistę, poetę, wykładowcę Akademii Muzycznej w Poznaniu będzie wspominał Kazimierz Miler.

Po obiedzie Polskie Towarzystwo Artystów, Autorów, Animatorów Kultury PTAAAK oraz Radio Internetowe BILANS zapraszają na koncert “Moje, Twoje, Nasze” w wykonaniu Marka Siwka wokalisty współpracującego z Grzegorzem Stróżniakiem i zespołem Lombard.

Źródło: PTAAAK

polityka w InternecieMacLawye® nigdy nie ukrywał swojego poparcia dla Andrzeja Olechowskiego. Niechęć MacLawye®’a do tandemu TUSK-KACZYŃSKI i bi-partyjności POPiS’u jest ogólnie znana.

Stąd w ostatnim czasie na obu portalach MacLawye®’a sporo artykułów i przekazów wideo na temat publicznej działalności Dra Andrzeja Olechowskiego.

Zaspół portalu MacLawye® założył także i prowadzi w Internecie specjalną stronę promującą kandydaturę Andrzeja Olechowskiego w Internecie http://olechowski.wordpress.com oraz ‘streamingową‘ telewizję internetową http://olechowski.tv

Obie inicjatywy są autentycznie ‘oddolne’ aczkolwiek MacLawye® poinformował Dra Andrzeja Olechowskiego o swojej akcji poparcia prowadzonej w Internecie.

Witryna http://olechowski.wordpress.com została w sieci zauważona przez Rzeczpospolitą oraz internetowy dodatek Gazety Wyborczej POLITBIURO. Mimo lekkiego sarkazmu w skomentowaniu akcji MacLawye®’a promującej Andrzeja Olechowskiego oba komentarze są raczej pozytywne – co zespół MacLawye®’a bardzo cieszy.

zioberSąd Najwyższy odrzucił skargę kasacyjną wniesiona przez Mgr. Zbigniewa Ziobrę od prawomocnego wyroku nakazującego mu przeproszenie Dr. G. za nazwanie go publicznie “zabójcą”. MacLawye® sądził, że już nie będzie się byłym ministrem sprawiedliwości na swoim portalu zajmował (chociaż swego czasu Mgr Ziobro miał na portalu swoją specjalną kategorię wpisów). Od czasu jak Zbigniew mgr Ziobro został zesłany do Parlamentu europejskiego, jakoś nieco mniej go w mediach ku uciesze prawników. Jednak po wyroku Sądu Najwyższego Zbigniew Ziobro stwierdził, że bardzo szanuje wyroki polskich sądów; ale nie zamierza tolerować “wyroków dotkniętych patologią” a taki jest wyrok Sądu Najwyższego w jego sprawie; nadto oświadczył, że Sąd Najwyższy orzekał w oparciu o informacje medialne – co sugeruje, że Mgr Zbigniew Ziobro zarzuca Sądowi Najwyższemu, że nie miał wglądu w akta sprawy sądów niższej instancji. Strach pomyśleć, że ten facet był w Polsce ministrem sprawiedliwości.

wejchertW wieku 59 lat zmarł Jan Wejchert.
Jan Wejchert był założycielem i prezydentem Grupy ITI oraz współzałożycielem stacji telewizyjnych, w tym TVN i TVN24. Był także współwłaścicielem grupy Onet, platformy satelitarnej “n”, Multikina i Legii Warszawa.

Jan Wejchert miał 59 lat. Umarł niespodziewanie po ciężkiej, krótkiej chorobie. Przyczyną śmierci była silna infekcja bakteryjna i niewydolność serca. Jan Wejchert od 1993 roku zmagał się z białaczką.