sztuka królewskaWokół masonerii krąży tyle skrajnych opinii, że – korzystając z nadmiaru wolnego czasu (vide post MacLawye® na chorobowym) – czytam sobie o wolnomularzach, lożach, rytach. Fascynująca jest symbolika masońska. Zebrałem kilka dostępnych w Internecie grafik w jeden .pdf i można sobie te symbole poniżej przejrzeć. Fajne :-)

Swoją droga co to za masoneria, która jako stowarzyszenie rejestruje się w KRS, wydaje prasę, prowadzi strony internetowe i rozpatruje aplikacje o przyjecie w poczet członków ? Ano, znak czasu.


Poczekaj spokojnie na załadowanie przeglądarki .pdf

Bardzo lubię hazard. Zagrajmy póki można.

ruletaBardzo lubię gry hazardowe. Zwłaszcza elegancką europejską ruletkę w kasynach Nicei. Monte Carlo jest jakieś zbyt snobistyczne. W Afryce regularnie jeżdżę do Sun City. To takie nasze Las Vegas. Burowie byli bardziej purytańscy niż sami purytanie; więc za apartheidu w RPA hazard był zabroniony. To chyba cecha reżimów niezbyt demokratycznych. W komunie też był zakazany. Ale Sun City zostało zbudowane w Bophuthatswana, czyli państwie uznawanym przez RPA od 6 grudnia 1979 r. za niepodległe. Był to dawny bantustan ludów Tswana. No więc 6 grudnia 1979 r. RPA uznało niepodległość Bophuthastwany a dzień później, 7 grudnia 1979 r. oficjalnie otworzono Sun City – Las Vegas Afryki. To się nazywa dopiero lobbing. Bo w niepodległym bantustanie nie obowiązywało burskie prawo tylko prawo murzyńskie. A murzyńskie prawo daje jednostce taką wolność o jakiej się liberałom nie śniło, więc i hazard był dozwolony. Oczywiście do Sun City przyjeżdżali tylko biali z RPA pograć sobie w co się da – i nikomu to nie przeszkadzało. Więc i teraz, po upadku apartheidu, jeżdżę sobie do Sun City.

W Polsce jakoś rzadko bywam w kasynach. Bo one jakieś takie polskie. Ani w nich elegancji ani rozrywki. Ale mimo to hazard lubię. Prawdę mówiąc najmniej te automaty. Jeszcze jak były na mechaniczną wajchę to tak. Ale teraz na guzik elektroniczny jakoś nie. No ale od czasu do czasu, na stacji benzynowej albo w barze, grywam sobie. I bardzo lubię ten dźwięk jak mi maszyna pieniądze wypłaca. A od dwóch tygodni zauważyłem że lubię jeszcze bardziej. I jakoś mi się bardziej podoba. I coś czuję, że będzie mi się jeszcze bardziej podoało kiedy rząd Donalda Tuska zabroni mi w Polsce grać na automatach. Ten zakaz to przykład tego jak Donald Tusk łamie swoje idee liberała. No bo czemu państwo ma mi zabraniać trwonienia moich własnych pieniędzy ? Co rządowi do tego w co ja gram. Ze hazard uzależnia. Donaldzie – zakaż w takim razie sprzedaży alkoholu i papierosów; i życzę sukcesu w wyborach prezydenckich.

Ustawa o zakazie gry na automatach, to wyjątkowa hipokryzja rządu Donalda Tuska. Po pierwsze dlatego, że nie jest w dobrym tonie mówić, że lubi się hazard. A lubi prawie każdy. Nawet ten, kto nigdy nie grał. (Widziałem to w oczach Aliny, gdy pierwszy raz obstawiała “czerwone” w Palais de la Mediterranee). Po drugie nie ma komu bronić hazardu. Hazardziści elektorat niewielki i wprowadzaąc zakaz rząd nikomu się nie narazi. Opozycji też nie wypada sprzeciwić się wprowadzeniu zakazu hazardu.

No bo jak ? W imię czego ?

Ot, po prostu, dla rozrywki. Dla ludzi. Czy to nie jest powód ?

Zagrajmy zatem póki można.

A swoją drogą, czy umieszczenie poniżej stołu do gry w ruletkę oraz linku do prawdziwej gry na pieniądze kwalifikuje MacLawye®’a do monitoringu przez służby specjalne i zablokowania strony ? Fajnie Donek – oby tak dalej.

Zaczekaj spokojnie na załadowanie stołu ruletki (ewentualnie kliknij poniżej).

Możesz zagrać na tej stronie dla zabawy albo klikając banner nad stołem przejść na stronę gdzie grasz na prawdziwe pieniądze – to niedługo będzie zakazane. Uważaj jednak, to jest ruletka amerykańska (ma pole “zero” i pole “dwa zera”) i kasyno wygrywa 5,75% a nie 2,25% :-) Ta statystyka zakłada obstawianie wszystkich pól i wielokrotność obstawień. Gdy grasz sam, zawsze przegrywasz. Ale ile masz przy tym zabawy !!!

Kazimiez NowakAfryka Nowaka
4 listopada 2009 r. z Poznania wyruszyła niesamowita sztafeta. Sztafeta “Śladami Kazimierza Nowaka”.

Kazimierz Nowak, samotny człowiek z Polski w latach 1931-1936 przemierzył Afrykę z północy na południe i z powrotem, przemieszczając się rowerem, pieszo, konno, na wielbłądzie i tratwą.

Wyczyn Kazimierza Nowaka zasługuje na to, by jego nazwisko znalazło się w słownikach i encyklopediach, by było wymieniane obok takich nazwisk jak Stanley i Livingstone.

Kazimierz Nowak był człowiekiem o ogromnej wyobraźni i ogromnej odwadze, człowiekiem nieustraszonym. Pokazał, że jeden biały człowiek, bezbronny zupełnie, nieposiadający żadnego uzbrojenia, a jedynie wiarę w drugiego człowieka, może przebyć samotnie wielki kontynent i to w czasach, gdy Europa zaczynała dopiero odkrywać Trzeci Świat. On uczył nas wtedy, w latach trzydziestych XX wieku, jak należy traktować Trzeci Świat i jego mieszkańców.

Tylko ktoś, kto zna te rejony, którymi on podróżował i sposób, w jaki to zrobił, może docenić to bohaterstwo połączone z niezwykłą skromnością. On się nie chwalił, on po prostu opisywał, co widział.

Ryszard Kapuściński 25 listopada 2006 r. podczas odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej Kazimierzowi Nowakowi,

Przez lata zapomnianą postać Kazimierza Nowaka przypomniał w 2000 r. Łukasz Wierzbicki książką “Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”. W 2006 r. w Poznaniu odsłonięta została pamiątkowa tablica poświęcone Kazimierzowi Nowakowi; tak jak Kazimierz Nowak odkrył Afrykę współczesnym sobie poznaniakom (i nie tylko), tak Łukasz Wierzbicki jest prawdziwym odkrywcą postaci Kazimierza Nowaka – w 2007 r. “Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” ukazała się wzbogacona o liczne materiały archiwalne (listy do żony) wcześniej nieznane i nigdy nie publikowane. Autor wydał książkę dla dzieci “Afryka Kazika” a jedno z poznańskich gimnazjów nosi obecnie imię tego wielkiego poznańskiego podróżnika.

Postać Kazimierza Nowaka jest fascynująca. Tak jak fascynująca jest Afryka. Grupa młodych polskich podróżników z różnych stron Polski postanowiła uczcić postać Kazimierza Nowaka podróżą jego śladami. Planowana początkowo na styczeń 2009 r. wyprawa – w wyniku prawdziwie tragicznych wydarzeń – nie doszła do skutku. Mimo, że już w 2008 r. grupa uzyskała podczas finału IX edycji Kolosów i X Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni Nagrodę im. Andrzeja Zawady, najbardziej prestiżowe w Polsce wyróżnienie dla młodych podróżników, przyznawaną co roku wraz z grantem fundowanym przez Prezydenta Gdyni; wyprawa-sztafeta rozpoczęła się 4 listopada 2009 r. Symbolicznie na dworcu PKP w Poznaniu z miejsca, z którego przed laty wyruszył Kazimierz Nowak w swoją fascynującą podróż.

Jest coś pięknego w tej inicjatywie. U jej źródeł leży fascynacja Afryką. Postać Kazimierza Nowaka i jego ponowne odkrycie przez Lukasza Wierzbickiego. Pasja młodych podróżników i wspaniały gest uczczenia pamięci pomysłodawcy wyprawy, tragicznie zmarłego Sławka Kunca.

40 tys. km przez Czarny Ląd, 17 państw afrykańskich, 90 uczestników, około 50 kg bagażu na osobę – jutro rusza rowerowa sztafeta śladami Kazimierza Nowaka.

Z Trypolisu w północnej Afryce do Przylądka Igielnego na jej południowym krańcu i ponownie na północ do Algieru nad Morzem Śródziemnym – tak wygląda trasa, jaką chcą pokonać w dwa lata (podzielone na 24 etapy) uczestnicy wyprawy rowerowej na Czarny Ląd.

- Zamierzamy, jak najwierniej powtórzyć trasę, którą przebył Kazimierz Nowak. Będziemy się przemieszczać tak, jak on – głównie na rowerach, a na niektórych etapach pieszo, konno, czółnem oraz na wielbłądach – mówi Piotr Sudoł, pomysłodawca i inicjator przedsięwzięcia.

Kazimierz Nowak w latach 1931-1936 jako pierwszy człowiek na świecie przebył samotnie Czarny Ląd z północy na południe i z powrotem. Swoją podróż opisywał w reportażach publikowanych na bieżąco w polskich i zagranicznych czasopismach. Słał także listy do swojej żony, których fragmenty wczoraj po raz pierwszy udostępnili organizatorzy sztafety: – „Maryś Jedyna! (…) Podróż przede mną bajeczna, piękna, choć trudna, ale da Bozia zdrowo przebrnę i dotrę do utęsknionej i dalekiej kolonji Kongo Belg” – pisał Nowak z Trypolisu 28 listopada 1931 roku.

- Zdajemy sobie sprawę z trudności, jakie mogą nas spotkać na miejscu. Jednak pragniemy oddać hołd wielkiemu polskiemu podróżnikowi, popularyzować jego postać, a także wspierać działania misyjne w Afryce – mówi Sudoł.

Uczestnicy sztafety są doskonale wyposażeni pod względem technicznym. Pojadą na specjalnym, ciężkim, wzmocnionym konstrukcyjnie rowerze z grubymi, drutowanymi oponami – casimiro bike. Zabiorą ze sobą 7 kg sprzętu serwisowego i nawigację.

- Będziemy wspierać wyprawę nie tylko materialnie. Cieszymy się, że odżywa pamięć o wielkim poznaniaku. To świetna promocja miasta oraz zdrowego, sportowego stylu życia – mówi Sławomir Hinc, wiceprezydent Poznania.

Wyprawa wyruszy w środę o godz. 8 rano z Boruszyna (stamtąd wyjechał Nowak). Uroczyste rozpoczęcie sztafety odbędzie się o 12 na Dworcu Głównym PKP.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

MacLawye® – wiedząc, że w Afryce można się zakochać i na stare lata – będzie wspierał tę wspaniałą inicjatywę, wspaniałych ludzi.

Afryka Nowaka on-line

Przed odtworzeniem audio-podcastu i wideo we wpisie, wyłącz głos w monitorze MacLawye®.TV po prawej >>>

23 października od godz. 12:00 ulicami Poznania przechodzi manifestacja w obronie miejsc pracy w Zakładach Cegielskiego. Z powodu trudnej sytuacji przemysłu stoczniowego, fabryka w Poznaniu przeżywa poważne problemy i zapowiada poważną redukcję załogi. Związkowcy poszli pod urząd wojewódzki, próbowali dostać się do środka. W kierunku policji leciały kamienie i jajka, na miejscu są też anarchiści. Doszło do starć, kilku policjantów jest rannych. Wiceszef “Solidarności” uważa, że wśród demonstrantów byli tajni agenci.

wyłącz monitor MacLawye®.TV po prawej >>

Przed urzędem demonstruje kilka tysięcy związkowców – m.in. pracowników zakładów Cegielskiego, stoczniowców, górników. “Tusk, nie kłam więcej! Manifestujemy w obronie pracy!” – to napisy na z transparentach niesionych przez uczestników demonstracji. Kordon policyjny stoi nieruchomo przed urzędem. “To jest wasza demokracja, faszyści!” – słychać tego typu bojowe okrzyki.

Doszło do prowokacji wąskiej grupy anarchistów w koszulkach związkowców – tak uważa policja, dodając, że protest generalnie był pokojowy. Przez dwadzieścia minut przed urzędem zrobiło się gorąco – w ruch poszły kamienie, związkowcy próbowali siłą dostać się do urzędu wojewódzkiego. Policja musiała interweniować. W końcu związkowcy złożyli petycję do premiera na ręce wojewody wielkopolskiego Piotra Florka.

- Wśród protestujących byli tajni agenci. Stoczniowcom udało się, żeby pewna granica nie została przekroczona – mówił na antenie TVN 24 Karol Guzikiewicz, wiceszef “Solidarności” w stoczni gdańskiej.

Związkowcy zapowiadali, że będzie to największa manifestacja robotnicza w Poznaniu od 1956 roku. Do Poznania przyjechali związkowcy z całej Polski, przede wszystkim zaś stoczniowcy z Gdańska, Gdyni i Szczecina. Manifestacja, tak jak protest w Czerwcu ‘56 roku, zaczęła się na terenie fabryki. Manifestanci przechodzą tą samą historyczną trasą do centrum miasta.

Związkowcy apelują do rządu Donalda Tuska o podjęcie konkretnych działań. Chodzi między innymi o zahamowanie zwolnień i zagwarantowanie środków na odprawy i zaległe wypłaty.

Poznańskie zakłady imienia Hipolita Cegielskiego to przede wszystkim główna fabryka silników okrętowych. Pracę straciło już pół tysiąca osób. Wydział produkcji silników okrętowych w poznańskich zakładach czeka likwidacja. Zdaniem związkowców, szykują się następne zwolnienia, tym razem w spółkach – córkach kombinatu.

Tadeusz Pytlak, przewodniczący Solidarności w Zakładach Cegielskiego, winą za złą sytuację zakładu obarcza rząd i jego nieudolną politykę w sprawie stoczni. Przypomniał, że upadające stocznie to nie tylko problem dla pracowników przemysłu stoczniowego. To również poważne kłopoty dla zakładów, które kooperowały z zakładami w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie. Pracuje w nich około 80 tys. pracowników, których zakłady przeżywają teraz poważne kłopoty.

Przewodniczący NSZZ Solidarność Janusz Śniadek zapowiedział, że jego związek nie pozwoli na to, by polskie zakłady upadały w ciszy. Przypomniał, że podczas wrześniowej demonstracji w Szczecinie w obronie przemysłu stoczniowego ostrzegano rząd przed problemami firm kooperujących ze stoczniami. Niestety, rząd nie zaproponował niczego, co mogłoby pomóc w ochronie zagrożonych miejsc pracy.

Janusz Śniadek zarzucił rządzącym niekompetencję w sprawie prywatyzacji polskich stoczni. Podkreślił, że “afera stoczniowa” to głównie popis niekompetencji urzędników państwowych. Okłamali oni – zdaniem Śniadka – pracowników stoczni, obiecując im sprzedaż zakładu kontrahentowi, którego nie było. Teraz zamiast wyjaśniać sprawę, politycy wykorzystują ją do rozgrywek politycznych. – Domagamy się od polskiego parlamentu, od polskich polityków, żeby przestali zajmować się sobą. Żeby przestali ratować swoje stołki w rządzie i w Sejmie, a zaczęli zajmować się ratowaniem miejsc pracy dla Polaków – powiedział Śniadek.

(ap)

W Hard Rock Cafe 6/x/2009 r.

W Hard Rock Cafe 6/x/2009 r.

Fundacja Kultury powołała Akademię Rock’n’Rolla, która swoją ideą nawiązuje trochę do amerykańskiej „Rock’n’Roll Hall of Fame”. Powołując Akademię chcemy stworzyć m.in. podstawy dla rzetelnego i obiektywnego uznania najbardziej znaczących dokonań muzycznych oraz ich autorów. Chcemy także zasypać powstające co kilka lat, niewiadomo skąd i jak, pozdziały między pokoleniami naszych rockmanów. Do wspólnych działań zaprosiliśmy wiele znanych postaci z „rock’n’rollową” duszą, których nazwiska to wciąż pulsująca rytmem historia , teraźniejszość i przyszłość…Swoją deklaracją współpracy zaszczycił nas Franciszek Walicki – „ojciec chrzestny” polskiego rock and rolla.

Członkami Akademii zostali :

Andrzej Mogielnicki, Dariusz Skarupiński, Zbigniew Niemczycki, Marek Gaszyński, Andrzej Olechowski, Krzysztof Wodniczak, Wojciech Korzeniewski, Tadeusz Górny, Jacek Bromski, Marek Karewicz, Tomasz Men Świtalski, Bogdan Bogiel, Piotr Metz, Marek Skolarski, Tomasz Wielski, Paweł Brodowski… i to jeszcze nie jest skład zamknięty ! (Na “rockowym” zdjęciu “zacni akademicy” Andrzej Olechowski i Krzysztof Wodniczak oraz MacLawye® – podczas konferencji Akademii w dniu 6 października 2009 r. w warszawskim Hard Rock Cafe – Zlote Tarasy).

Dyrektorem Akademii Rocka został Jacek Olechowski.

Jacek Olechowski w rozgłośni harcerskiejJacek Olechowski od końca lat sześćdziesiątych związany jest z polską sceną rockową. Będąc jeszcze w liceum uczestniczył w narodzinach sławy zespołu Zbyszka Hołdysa “KWIATY WARSZAWY” . Wtedy też zaczął wieloletnią współpracę z Rozgłośnią Harcerską m.in. jako jeden z autorów i prowadzących jej sztandarową audycję – “Lista Przebojów Rozgłośni Harcerskiej”. Pierwsze kroki w tzw.”branży” stawiał u boku brata Andrzeja, managera Krzysztofa Klenczona i zespołu “TRZY KORONY”. Współpracował z Polskim Radiem, często występując na antenach Programów I, IV i III. W tym też czasie był w grupie pierwszych w Polsce zawodowych d.j’ów legitymujących się najwyższymi uprawnieniami Ministerstwa Kultury i Sztuki. Jest laureatem Pierwszego Ogólnopolskiego Turnieju Prezenterów Dyskotekowych – Wrocław 1973.

W wydawnictwie płytowym TONPRESS doprowadził do wydania płyt PERFECTU oraz słynnego „czarnego albumu” BRYGADY KRYZYS. Pełnił też funkcję szefa artystycznego stworzonej wspólnie ze Stanisławem Cejrowskim i Antkiem Kołakiem “ROCK ESTRADY” – managmentu zespołów rockowych: LADY PANK, REPUBLIKA, ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY, KRYZYS I BRYGADA KRYZYS. Uważany jest za współtwórcę sukcesu KRYZYSU I BRYGADY KRYZYS – był managerem tych zespołów w okresie ich największej popularności. Był też inicjatorem i organizatorem tras koncertowych punk rockowych zespołów brytyjskich: TV-21, U.K.SUBBS i SPEAR OF DESTENY oraz warszawskich koncertów Tiny Turner, Budgie, Nazareth, Kraftwerk – wydarzeń muzycznych na ówczesnej polskiej scenie rockowej. Był zastępcą redaktora naczelnego pisma “MUSIC GLOBE” i dyrektorem generalnym spółki IM-40; właściciela Radia Pogoda(dziś „Złote Przeboje”). Dał się też poznać jako animator wydarzeń artystycznych, twórca sceny muzycznej warszawskiego Piano Baru. Pomysłodawca i organizator FESTIWALU ZDARZEŃ NIEPRZYPADKOWYCH.

Kliknij w zdjęcie aby odtworzyć pokaz slajdów

Kliknij w zdjęcie aby odtworzyć pokaz slajdów

Ekstradycja Polańskiego do Stanów możliwa jest na podstawie umowy USA ze Szwajcarią, która jednoznacznie nie określa, czy można wydać przestępcę, którego czyn w Szwajcarii już się przedawnił. W art. 2 mowa jest o tym, że czyn ma być karany (*) w obu krajach podpisujących umowę, w art. 5 – że przestępstwo nie może przedawnić się tylko w kraju proszącym o ekstradycję.

- Jedną z podstaw odmowy ekstradycji jest fakt, że dany czyn już nie jest karalny w kraju, który ma podejrzaną osobę wydać – mówi prof. Roman Kruszyński. Przestępstwo, za które ścigany jest Polański, przedawnia się w Szwajcarii po 15 latach.

Podobną opinię wyraził dziś w Radiu Zet Ryszard Kalisz, poseł SLD i adwokat: – W Szwajcarii obowiązuje klauzula porządku publicznego, czyli nie ekstraduje się nikogo, jeśli dany czyn nie jest już karany w Szwajcarii (**). [gazeta.pl Wiadomości]

(*) Powinno być chyba karalny a nie karany ; a i tak czytaj uwagę >>  (**) MacLawye®: Niestety umowa między Szwajcarią a USA – podobnie jak umowa o ekstradycji między Polską a USA – nie mówi w art. 2 p tym, że czyn musi być karalny w obu państwach a o tym, że musi być przestępstwem w obu państwach. Fakt, że czyn zarzucany Polańskiemu przedawnił się w Szwajcarii, nie ma więc znaczenia, bo istotą jest, że w Szwajcarii także jest przestępstwem. O takiej interpretacji art. 2 umowy między Szwajcarią a USA przesądza wykładnia systemowa. Skoro bowiem w odrębnym punkcie umowy określa się zasady uwzględniania przedawnienia, przyjmując, że nie wydaje się państwu wzywającemu osoby, której czyn przedawnił się w państwie wzywającym, to przedawnienie w państwie wzywanym nie ma najmniejszego znaczenia, z punktu widzenia łączącej Szwajcarię i USA umowy o ekstradycję.

Natomiast nader ciekawa jest wykładnia językowa umowy o ekstradycję zawartej między Szwajcarią a USA; otóż Szwajcarzy mogą wydać Amerykanom osobę ściganą w ameryce za czyn, tylko wtedy, gdy czyn ten w obu krajach jest only if it is punishable; i teraz mamy – z punktu widzenia polskiego iterpretatora – wątpliwość przy stosowaniu wykłądni językowej, jeśli ten zapis przetłumaczyć: tylko wtedy gdy jest karalny, to Polański nie powinien być Amerykanom wydany, bo jego czyn w Szwajcarii karalny już nie jest.  Jeśli jednak zastosujemy tłumaczenie – a tak jest w umowie pomiędzy Polską a USA – tylko wtedy gdy jest zagrożony karą, ew.: tylko wtedy gdy jest spenalizowany, - to Szwajcarzy mogą Polańskiego Amerykanom wydać. Ponieważ mamy do czynienia z przestępstwem a więc sprawą karną, wątpliwości, także interpretacyjne, zgodnie z zasadą in dubio pro reo, powinny być rozstrzygnięte na korzyść Romana Polańskiego.

Rację ma Ryszard Kalisz, twierdząc, że Szwajcarzy mogą powołać się (moim zdaniem między innymi argumentami) na fakt, że w Szwajcarii czyn popełniony przez Romana Polańskiego uległ przedawnieniu. Mogą to uczynić w oparciu o obowiązującą w Szwajcarii klauzulę porządku publicznego. Taka konstrukcja byłaby dla amerykańskich prawników szokująca i niezrozumiała; jest natomiast całkowicie akceptowalna dla prawników europejskich. “Casusu Polański” ujawnia, jak bardzo różnią się systemy prawne: europejski (kontynentalny) od anglo-amerykańskiego; tym samym “sprawa Polańskiego” stanie się – bez względu na jej wynik – istotnym precedensem dla obu systemów. I dobrze, że decyzję będą musieli podjąć Szwajcarzy nie będącymi członkami Unii Europejskiej, w UE decyzja miałaby bardziej polityczne znamiona.

Roman Polański w AreszcieMimo to Szwajcarzy mogą odmówić wydania Polańskiego Ameryce – muszą bowiem zbadać, czy Polański uciekając przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości miał podstawy sądzić, że jego proces nie będzie sprawiedliwy. A wszystko na to wskazuje, że miał. Szwajcarski sąd będzie musiał zatem ocenić, czy obecnie po 30 latach, Polański może liczyć na sprawiedliwy proces w USA. A to wydaje się mocno wątpliwe, bowiem Amerykanie nie mogą dopuścić do precedensu w zakresie uznania, że po 30 latach przestępca nie może myc już sądzony – i osądzą Polańskiego “przykładowo”. A “przykładowe” wyroki nie służą sprawiedliwości.

dlatego, aby sami Szwajcarzy nie poczuli się wykastrowani przez Amerykanów, po zastosowaniu aresztu aksradycyjnego co zrobić musieli, powinni odmówić wydania Polańskiego Ameryce. Inaczej stracą w opinii świata swoją markę kraju, w którym można czuć się bezpiecznie.

Poniżej tekst umowy o ekstradycję zawartej między Szwajcarią a USA.

(Jeśli pierwsza strona tekstu nie jest widoczna, ‘kliknij’ w strzałkę w prawym górnym rogu aby przejść do czytania pełnoekranowego).

Adwokaci Polańskiego, we wniosku złożonym w sądzie apelacyjnym stwierdzili, że prokuratura okręgowa (w Los Angeles) unikała prób spowodowania jego ekstradycji do USA, która mogła doprowadzić do przesłuchań, w czasie których podniesiono by kwestię naruszenia prawa przez prowadzącego sprawę sędziego.

Chodzi tu o zarzuty zawarte w filmie dokumentalnym “Roman Polanski: Wanted and Desired”, według którego prowadzący sprawę prokurator naciskał na sędziego, by surowo potraktował Polańskiego.

Kiedy informacje o tych naciskach dotarły do reżysera, ten zbiegł z USA przed ogłoszeniem wyroku, gdyż obawiał się, że sędzia nie dotrzyma zawartej z nim umowy, że kara ograniczy się do odsiedzenia aresztu tymczasowego.

Sąd apelacyjny w Los Angeles odrzucił wniosek adwokatów Polańskiego o umorzenie sprawy w związku ze wspomnianymi nieprawidłowościami, uzasadniając to tym, że reżyser uciekł z USA, a więc popełnił dodatkowe przestępstwo; musi zatem wrócić, aby jego argumenty na rzecz oddalenia sprawy były wysłuchane.

Sędzia Peter Espinoza, który wydał tę decyzję, zapowiedział jednak zbadanie sprawy zarzutów o nieprawidłowości w procesie w 1978 r.

W lipcu br. – pisze “New York Times” – sąd apelacyjny wydał postanowienie, które mogło ewentualnie umożliwić adwokatom Polańskiego argumentowanie w sądzie – nawet pod jego nieobecność – że sprawa przeciw niemu była prowadzona z naruszeniem praworządności. Przesłuchania w tej kwestii miały się odbyć w październiku.

Nie jest jasne, dlaczego Polańskiego aresztowano na krótko przed tym kluczowym przesłuchaniem” – pisze “New York Times”, dając do zrozumienia, że mogło chodzić o odwrócenie uwagi od tych nieprawidłowości. Może nie jest to jasne dla NYT, dla każdego rozsądnego prawnika jasne jest !!! W sprawie Polańśkiego chodzi w tej chwili wyłącznie o ratowanie imag’u amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.

Prokuratura w Los Angeles twierdzi, że decyzja sądu apelacyjnego o wspomnianym przesłuchaniu nie ma nic wspólnego z wnioskiem o aresztowanie Polańskiego. Prokuratura amerykańska inaczej twierdzić po prostu nie może; skoro podjęłą tak energiczne kroki zmierzające do zatrzymania Polańskiego na miesiąc przed kluczowym dla sprawy przesłuchaniem; to związek jest bardziej niż oczywisty – i powinien być dla Szwajcarów dodatkowym argumentem, że Roman Polański nie będzie miał w Ameryce sprawiedliwego procesu. Amerykanie chcą ukarać Romana Polańskiego ale to Szwajcarii powinno zależeć bardziej na tym aby nie dała się wykastrować.

Spokojnie poczekaj na załadowanie wideo:

Lekka kompromitacja polskiego MSZ

***

Dlaczego Andrzej Olechowski odszedł z Platformy Obywatelskiej ?

MacLawye® przedstawia montaż materiałów TV, wyjaśniających motywy odejścia Andrzeja Olechowskiego z Platformy Obywatelskiej. Zdumiewające jest, że wiele osób – w tym MacLawye® osobiście – zaangażowanych swego czasu w organizację i budowę Platformy Obywatelskiej na poziomie podstawowym, z podobnych przyczyn, tzn partyjniactwa i “wodzowskiego” zarządzania Platformą przez Donalda Tuska odeszło z tej organizacji znacznie wcześniej.
Odejście Andrzeja Olechowskiego stwarza szansę powrotu w polityce do pierwotnych założeń Platformy.

W czerwcu na południowej półkuli jest zima. W Zimbabwe tego się nie odczuwa. Ale w Johannesburgu jest chłodno. Wieczorami około 8′ C. Zimno po prostu. Ale Johannesburg leży 1.750 m nad poziomem morza. To tak trochę jak miasto na Giewoncie.

Na tydzień poleciałem do Zimbabwe. Obejrzeć Victoria Fals. Wodospady dłuższe i wyższe niż Niagara. Zaraz po przylocie obległo mnie kilku młodych oferujących “na pamiątkę” sto trylionów dolarów zimbabwańskich. Od trzech miesięcy geniusz reform ekonomicznych Prezydent Robert Mugabe ogłosił, że likwiduje się dolar zimbabwański jako oficjalną walutę a walutą Zimbabwe staje się dolar amerykański i rand południowoafrykański. Zimbabwańska hiperinflacja weszła do księgi rekordów Guinessa. Sto trylionów dolarów nie było warte więcej niż trzy polskie grosze. Teraz zyskuje na wartości; bo nie jest już pieniądzem tylko pamiątką.

W Zimbabwe jest pusto. Nie ma turystów. Podczas niemal tygodniowego pobytu przejeżdżając wzdłuż cały kraj od Victoria Fals do Lilpopo nie spotkałem ani jednego białego człowieka. Wjeżdżając do Parku Narodowego Huangwe byliśmy pierwszymi turystami od tygodnia. Od początku roku do parku wjechało około 60 osób. Pusto. Ma to swój urok. Ale jakie są tego przyczyny ?

Na pewno kryzys gospodarczy i spadek ruchu turystycznego. Zapewne także obawy przed epidemią cholery. Chociaż oficjalnie epidemii nie ma; przed większymi miastami ustawione są wielkie bilbordy “myj ręce mydłem albo popiołem pod bieżącą wodą” – to akcja profilaktyczna. No i Afrykanerzy z RPA pewnie się jeszcze nie dowiedzieli, że wprowadzenie jako oficjalnej waluty Zimbabwe dolara amerykańskiego przyniosło pierwsze efekty; wszędzie bez problemu można dostać paliwo, co przed pół rokiem stanowiło nie lada problem. (cdn)

[dziennik.pl]

Dokładnie piętnaście lat temu w RPA runął apartheid. 27 kwietnia 1994 r. w pierwszych wolnych wyborach miażdżące zwycięstwo odniósł reprezentujący czarną większość Afrykański Kongres Narodowy (ANC), na którego czele stał Nelson Mandela.

Wkrótce potem Mandela został pierwszym czarny prezydentem RPA, co stało się symbolem końca rasistowskiej państwa. Władzę przejął od Frederika Willema de Klerka. W rozmowie z DZIENNIKIEM ostatni biały przywódca państwa podsumowuje 15 lat przemian w Południowej Afryce.

JAROMIR KAMIŃSKI: Czy pana kraj zmierza dziś w dobrym kierunku?
FREDERIK WILLEM DE KLERK*: W większości spraw udało nam się osiągnąć wielki postęp. Mimo to trochę się martwię ze względu na tendencje, jakie pojawiły się w ostatnim czasie. Chodzi o działania, które podważają niezależność naszej prokuratury generalnej, co podważa również rządy prawa w kraju. Martwi mnie zagrożenie dla niezależności naszych prawników. Czytaj dalej

afrykaczekanaciebie1

SAFPOLTRAVEL

http://www.safpoltravel.pl

Jesteśmy młodym, dynamicznym zespołem pracującym w najnowszych systemach organizacji turystyki. Pozwala nam to tworzyć oferty niezwykłe i niespotykane – czyli na żądanie każdego klienta.

Organizujemy wycieczki łączące zwiedzanie egzotycznych miast z wypoczynkiem w tropikach, organizujemy wyjazdy przygodowe po Afryce oraz wyjazdy firmowe o dowolnym charakterze i na całym świecie.

Rejsy

Niezwykła, nowa, a zarazem coraz bardziej popularna forma zwiedzania świata oraz spędzania wakacji, miesiąców miodowych, a nawet weekendów.

Za niewielką cenę można zamieszkać w luksusowym pływającym miasteczku. A w nim aleje handlowe, ośrodki spa, baseny, korty tenisowe, tory do minigolfa i właściwie wszystko co można sobie wymarzyć do wakacyjnej rozrywki.

Statek za każdym razem zawija do innego portu. Można więc zwiedzić nowe miasto – najczęściej również nowy kraj. Jednego dnia oglądamy zabytki antycznej Grecji, drugiego wylegujemy się na plaży Sycylii, aby chwilę później oglądać Rzym. Można też wybrać wersję rekreacyjną – np. codziennie inna plaża Wysp Karaibskich!

I najważniejsze – rejsy statkami słyną z doskonałego wyżywienia. Cztery wyśmienite posiłki dziennie, szwedzkie stoły, desery, specjały regionalne – wszystko to zawsze w cenie!

Safari
Afryka to wciąż nieodkryty kontynent. Aby zakosztować jego różnorodności nie wystarczy pobyt na plaży w kurorcie.

Oferujemy więc safari – owszem, mogą być luksusowe, z czterogwiazdkowymi hotelami i wystawnymi kolacjami, mogą być też bardziej przygodowe, jak przemierzanie jeepem całych krain geograficznych, rezerwatów dzikiej przyrody, wysp. Jednak wszystkie mają cechę wspólną – to ruch, poznawanie nowego i bezpośredni kontakt z autentyczną, żywą Afryką!

mojaafryka150