UDOSTĘPNIJ

Gdzie mieszkamy? Uznajmy, że w mieście. Mamy swoje lokum? A może wynajmujemy? Przyjmijmy, że tak. Jeśli na naszej ścieżce zawodowej widać perspektywy na dalszy rozwój, a prawdopodobieństwo awansu czy wzrostu wynagrodzenia rysuje się przed nami w pozytywnych barwach, może czas zastanowić się nad zakupem własnego mieszkania? Kiedy mamy możliwości finansowe i stabilną pozycję w pracy, nawet nie ma nad czym się zastanawiać. Trzeba tak zrobić. Kuć żelazo póki gorące. Każdy, kto zna podstawową matematykę i potrafi liczyć, łatwo przekalkuluje jaki jest koszt wynajmu. Pamiętajmy ponadto, że dajemy zastrzyk gotówki obcej osobie. My nic z tego nie mamy. Wręcz tylko ubytki w finansach. A zatem wszystkie znaki na ziemi i niebie sugerują zakup własnych czterech kątów. Warszawa to ogromny rynek mieszkaniowy. Budynki rosną, a nowe mieszkania (Warszawa) przybywają niczym grzyby po deszczu. Owszem, alternatywą jest rynek wtórny, jednak skupmy się na tym co dopiero ma zostać zbudowane lub jest w budowie. Sprzedaż mieszkań od deweloperów zaczyna się właściwie już od momentu wbicia symbolicznej łopaty pod osiedle. Nabywcy bazują na planach przedstawionych przez wykonawcę i na ich podstawie wybierają swoje M. Z reguły czas oczekiwania na finalizację transakcji trwa nawet do kilku lat. Aż wszystkie procesy, począwszy od budowy, skończywszy na przekazaniu kluczy, zostaną dopełnione. W międzyczasie możemy zebrać fundusze lub zorganizować kredyt. W zależności od naszych możliwości. Im wcześniej zainteresujemy się danym deweloperem i konkretną budową, tym większy wachlarz lokali do wyboru. Zastanawiamy się nad metrażem, rozkładem, a nawet wizualizujemy sobie wygląd naszego przyszłego gniazdka. Czasu mamy dosyć dużo do odbioru kluczy do własnego M. Czekamy i czekamy. Planujemy, snujemy wizje. Jednak pamiętamy, że cierpliwość popłaca. Teraz już będziemy panami swojego losu z własnym mieszkaniem i inwestycją w naszą, świetlaną przyszłość.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here