Kultowy film dokumentalny Marka Piwowskiego; polecany jest młodzieży w każdy sobotni wieczór :-)

Korkociąg Marka Piwowskiego

Dziękuję wszystkim użytkownikom (czytelnikom, widzom) MacLawye®’a, którzy – stosownie do biblijnego przykazania ‘chorych nawiedzać – czynią to ‘internetowo’ poprzez wpisy na moich blogach i komentarze, zwłaszcza na facebooku. Dziękuję. Obejrzyjcie video :-)

Grzegorz Marczak na swoim ANTYWEB’ie  http://antyweb.pl recenzuje CRM’a gomatters.com, pod tytułem “gomatters.com” usprawni pracę prawników“.

gmPrawnik w swoje codziennej pracy ma do czynienie z bardzo dużą ilością dokumentów. Dodatkowo prowadzi projekty (sprawy), zajmuje się kontaktami z klientem, rachunkami i pewnie dziesiątkami innych pobocznych zadań. Można też założyć, że prawnicy należą do bardziej zamożnych użytkowników, którzy będą w stanie zapłacić za narzędzia wspomagające prace i podnoszące wydajność ich firmy.
Pomysłem na biznes autorów serwisu gomatters.com jest więc dostosowanie CRM-a do potrzeb prawników. Zamiast projektów mamy w aplikacji “sprawy sądowe” reszta to klasyczne funkcjonalności jak zarządzanie zadaniami, kalendarzem, kontaktami, pocztą itp. Oczywiście są też funkcje, dedykowane branży czyli wstępna wycena kosztów usług prawniczych, rozliczanie w kilku modelach (flat fee lub za godziny) itp. Gomatters oferuje też możliwość wystawiania faktur za usługi prawnicze.
Właściwie mamy wszystko oprócz jednego drobnego szczegółu czyli CMS-a. Gomatters pomaga zorganizować pracę natomiast nie daje możliwości pracować z dokumentami (i tego elementu biznesu nie usprawnia). Moim zdaniem jest to bardzo potrzeba szczególnie tej grupie użytkowników funkcjonalność.

A mnie się wydaje, że nie warto gomatters.com polecać prawnikom, zwłaszcza polskim. Dyskusję proponuję prowadzić po sprawdzeniu gomatters.com i w formie komentarzy do artykułu na  na antyweb.pl

Bo sam antyweb.pl jest dla osób w sposób użytkowy podchodzących do Internetu (także dla prawników) doskonałym źródłem wiedzy o nowinkach (dlatego pod tym wpisem, mimo że o Internecie dla prawników, nie otwieram dyskusji, zapraszając na antyweb.pl).

Piotr NowaczykPiotr Nowaczyk

Niedawno obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Mediacji. Miało być szumnie i głośno. I było – za sprawą nieszczęsnego projektu ustawy o mediacji i mediatorach. „Mecenasi nie będą mogli być mediatorami” doniosła „Rzeczpospolita” akurat w dniu święta mediacji. Entuzjaści mediacji przecierali oczy ze zdumienia. 28 tys. radców prawnych i 9 tys. adwokatów miałoby zostać pozbawionych możliwości reprezentowania stron w mediacji sądowej? Taki prezent dla dwu korporacji z okazji święta? Komu zależało na dezintegracji środowiska mediatorów?

Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, priorytetem jest fachowość osób prowadzących mediacje, w związku z czym wyeliminowano podmioty, które nie są wyspecjalizowane w prowadzeniu mediacji. Któż więc jest tym fachowcem? Mecenasi zastanawiają się, czy taki projekt aby na pewno zrodził się w gronie Społecznej Rady ds. Alternatywnych Metod Rozwiązywania Konfliktów i Sporów, którą założył min. Andrzej Kalwas, były Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. Warto tę sprawę wyjaśnić. Większość członków Rady o projekcie dowiedziała się z gazet. Któż więc go stworzył, kto przegłosował, kto zatwierdził? Dlaczego „prywatny” pomysł dwóch członkiń Rady znalazł się na stronach internetowych Ministerstwa? Nie pytam już, dlaczego został z nich zdjęty.

Kim będą mediatorzy?
Mamy teraz zamieszanie. Instytucje zajmujące się krzewieniem mediacji, zamiast je krzewić, piszą opinie na temat fatalnego projektu. Radcy prawni, dla których prezes Maciej Bobrowicz zorganizował unijne środki na szkolenie, nie szkolą się, bo nie wiedzą, czy będą do mediacji dopuszczeni.
W Polsce, gdzie brakuje wykwalifikowanych mediatorów, a na szkolenia nie było pieniędzy, najwięcej mediatorów wywodzi się właśnie ze środowiska adwokatów i radców prawnych. Nigdzie na świecie adwokaci i radcy prawni nie są ograniczani w sprawowaniu funkcji mediatora – Polska ma szansę stać się ewenementem na skalę międzynarodową.
Mediacja jest tematem nowym i modnym. Wprowadziliśmy ją w prawie pracy, w sporach zbiorowych, w prawie konsumenckim, karnym, administracyjnym, nawet podatkowym, w prawie dla nieletnich, a na koniec, w kodeksie postępowania cywilnego. Mamy wyspecjalizowanych adwokatów i radców prawnych. Czy nie są już potrzebni? Kto wyszkoli nowych mediatorów?

Amerykańskie mediacje w Dobrzykowicach?
Przyjeżdżają do Polski różni instruktorzy mediacji z USA. Próbują uczyć amerykańskich metod. Udaje się to częściowo. Dlaczego? Inna jest mentalność biznesmenów amerykańskich, inna polskich. Na Zachodzie ważne jest utrzymanie business relationship, czyli stosunku biznesowego, kooperacji. Jeżeli pojawia się spór, to trzeba wyeliminować spór, aby kontynuować współpracę. Tymczasem w polskiej rzeczywistości, gdy pojawia się spór, to chce się zerwać z kooperantem i znaleźć sobie innego partnera. Szukamy innego, żeby temu, który nas zawiódł, dokuczyć jeszcze bardziej.
Pewien amerykański profesor opowiadał w Warszawie, że w stanie Floryda aż 80 proc. spraw kończy się ugodą. Zapewniał, że gdyby przeszkolił polskich mediatorów, wynik w Polsce byłby podobny. Zapytałem go, czy przeczytał jakąś polską książkę albo obejrzał jakiś polski film. Zaprzeczył. Poleciłem mu film „Sami swoi” i słynną scenę, kiedy skłóceni Kargul i Pawlak wybierają się do sądu na rozprawę. Matka jednego z nich wręcza mu granat ze słowami: „Sądy sądami, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”.

Specyfika polskiej mediacji
Specyfika polska jest taka, że mediacja rozpoczęła swoją karierę jako lekarstwo na niedobory wymiaru sprawiedliwości. Nie dlatego wymyślono mediację i wprowadzono ją do kodeksów, bo ktoś nagle spostrzegł, że to jest bardzo moralnie i bardzo elegancko, żeby ludzie się szanowali, godzili, przebaczali sobie itd. Zamiast tego zauważono, że nasze sądy są przeciążone. Obywatele są rozżaleni, że na rozstrzygnięcie sprawy czekają zbyt długo, a sędziowie nie dają sobie rady z zaległościami. Nagle więc zapalono zielone światło dla tzw. alternatywnych sposobów rozwiązywania sporów. Tak więc mediacja, w naszych warunkach, miała być przede wszystkim kołem ratunkowym rzuconym sędziom. To koło ratunkowe zostało skwapliwie pochwycone. Sędziowie tę szansę traktują bardzo dosłownie i bardzo chętnie – prawie każdą sprawę chcieliby skierować do mediatora.
Przedsiębiorcy myślą podobnie jak większość obywateli. W pewnym momencie ich spór może sprawić, że wygrywający przestaje być wygranym, jeżeli przeciwnik zbankrutował. Względy praktyczne biorą górę nad względami prawnymi, a nawet moralnymi. Przestaje być ważne, kto naprawdę ma rację. Czasami strony tkwią jeszcze we wspólnym biznesie, a mają ileś spraw nierozwiązanych. Czekanie na poszczególne wyroki w poszczególnych instancjach nie ma najmniejszego sensu. Sprawdza się tu prawidłowość typowo „amerykańska”: tym, którzy chcą ze sobą współpracować, jest znacznie łatwiej pogodzić się. Natomiast trudno jest pogodzić tych, którzy współpracę zerwali.

Pojednanie, czy mniejsze zło?
Motywacje moralne ustępują wówczas miejsca względom pragmatycznym. „Lepiej zawrzeć ugodę, niż włóczyć się po sądach” – to desperackie stwierdzenie stało się podstawowym hasłem marketingowym mediacji. Zawieramy ugodę nie dlatego, że przebaczyliśmy przeciwnikowi, albo zrozumieliśmy własny błąd, lecz dlatego, że nie wierzymy w sprawny wymiar sprawiedliwości. Godzimy się „dla świętego spokoju”, uciekając od kłopotliwego procesu. Odchodząc od stołu mediacyjnego, podajemy rękę do zgody, ale odwracamy się już plecami od adwersarza. „Skuteczna mediacja” doprowadziła do podpisania ugody, cofnięcia pozwu, a może nawet do zrzeczenia się roszczenia, lecz czy doprowadziła do prawdziwego pojednania?
Czy będziemy mieli nowych mediatorów, którzy pojednają nas lepiej? Zapytajmy autorki projektu ustawy, o ile nie warto o nim zapomnieć.

Piotr Nowaczyk, partner w kancelarii Salans, członek Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego w Paryżu, były prezes Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie

Donald Tusk złożył deklarację, że nie będzie kandydował w wyborach prezydenckich 2010 r. Prawdę mówiąc od mniej więcej jesieni ubiegłego roku spodziewałem się takiej decyzji premiera. Jeśli nie publikowałem swoich przewidywań i nie stawiałem pieniędzy przeciwko kasztanom, że Donald Tusk kandydował nie będzie, to jedynie z obawy, czy stać go będzie na tak odważną decyzję.

Dzisiaj Donald Tusk odzyskał moje – i jak sądzę nie tylko – zaufanie. Jego decyzja o pozostaniu na stanowisku premiera i nie kandydowaniu w wyborach prezydenckich 2010 r. jest decyzją odważną i co najważniejsze dobrą dla Polski. Tusk składa deklarację w momencie gdy wszystkie sondaże dają mu druzgocącą przewagę nad konkurentami. Dlatego nikt nie może mu zarzucić, że “stchórzył”, przeciwnie, wykazał wiele odwagi pokazując, że nie jest zakładnikiem układu politycznego jaki się wytworzył, że ponad osobiste ambicje przedkłada dobro Polski. Brawo Donaldzie !!!

To tylko jeden obrazek z chaty jednego z bardziej znanych polityków. Aby dowiedzieć się do kogo należy, uruchom przeglądarkę slajdów. Odpowiedź znajdziesz na ostatnim slajdzie. Zapewniam, że nie do Ludwika XIV.

To po prostu nieprawdopodobne !!!

Kliknij i obejrzyj wszystkie foto z murzyńskiej chaty >>>

sztuka królewskaWokół masonerii krąży tyle skrajnych opinii, że – korzystając z nadmiaru wolnego czasu (vide post MacLawye® na chorobowym) – czytam sobie o wolnomularzach, lożach, rytach. Fascynująca jest symbolika masońska. Zebrałem kilka dostępnych w Internecie grafik w jeden .pdf i można sobie te symbole poniżej przejrzeć. Fajne :-)

Swoją droga co to za masoneria, która jako stowarzyszenie rejestruje się w KRS, wydaje prasę, prowadzi strony internetowe i rozpatruje aplikacje o przyjecie w poczet członków ? Ano, znak czasu.


Poczekaj spokojnie na załadowanie przeglądarki .pdf

MacoweABC

Polecamy Macowe ABC, informacje o opragromawaniu Mac’ów dla użytkowników WIndows. Bardzo fajny blog. Można tam obejrzec kilka ciekawych screencastów i przypomnieć sobie własne problemy z czasów ‘przesiadki’ z PC na Mac’a i z Windows’a na OS X’a :-)

Autor bloga pisze o sobie: Od wielu lat zajmuję się fotografią hobbystycznie, cudownej odskoczni od codziennych obowiązków, pozwalającej się skupić tylko na mojej wizji świata. Od niedawno jestem fanboyem Maków, zapewne nie hardcore’owym, jednak chwalę je sobie w porównaniu do Windows. W szczególności dlatego, że potrafią mi się skupić na obróbce zdjęć bez przeszkadzania mi w procesie tworzenia. Jeśli chodzi o nurkowanie, to temat jest od jakiegoś czasu zaniedbywany, ale mam nadzieję wkrótce znaleźć czas dla niego. :-)

A zawartość bloga zaiste imponująca (no i nie dla ‘zwariowanych’ fachowców a po prostu dla początkujących i średniozaawansowanych mac’userów).

Gorąco polecam !!!

MacLawyer na chorobowymTrochę mniej wpisów ostatnio. Ale od 8 stycznia MacLawye® jest “na chorobowym” – niestety.

Krwawy płacz temidyNie można wykluczyć, iż po ekshumacji ciała Krzysztofa Olewnika może się okazać, że w grobie Krzysztofa Olewnika leżą szczątki kogoś innego. – To byłby gigantyczny skandal.

ekshumacja może wykazać, iż szczątki spoczywające w grobie Olewnika należą do kogoś innego. – Tutaj mamy do czynienia z prawdziwym obrazem tego, czym jest w Polsce prokuratura. Ta sprawa odsłania twarz wymiaru sprawiedliwości bez makijażu – dodał.
Wtórował mu Janusz Kaczmarek. – Dzisiaj obraz prokuratury to obraz wielu błędów. Jeśli okaże się, że to nie są zwłoki Krzysztofa Olewnika to będziemy mieli do czynienia z olbrzymim skandalem. I trzeba będzie stawiać zarzuty – dodał.

Ekshumacja może wykazać, iż szczątki spoczywające w grobie Olewnika należą do kogoś innego. – Tutaj mamy do czynienia z prawdziwym obrazem tego, czym jest w Polsce prokuratura. Ta sprawa odsłania twarz wymiaru sprawiedliwości bez makijażu – powiedział w tvn24 dziennikarz śledczy Sylwester Latkowski.

Wtórował mu Janusz Kaczmarek. – Dzisiaj obraz prokuratury to obraz wielu błędów. Jeśli okaże się, że to nie są zwłoki Krzysztofa Olewnika to będziemy mieli do czynienia z olbrzymim skandalem. I trzeba będzie stawiać zarzuty – dodał.

Źródło: tvn24.pl

Użytkownicy Mac’ów rozpoczęli internetową akcję domagającą się od firmy Apple uruchomienia iTunes Polska – internetowego sklepu (w zasadzie więcej niż sklepu) umożliwiającego zakup utworów muzycznych i nie tylko.

Inicjatorem akcji jest Paweł Okopień, petycję do Apple’a można podpisać na stronie http://www.wewantitunes.pl/

Akcja jest prowadzona także na facebooku; strona poparcia ma już 662 zwolenników.

Chcemy w Polsce legalnego dostępu do iTunes Store.
W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej iTunes Store ruszył 28 kwietnia 2003 roku i natychmiast stał się największym i najpopularniejszym źródłem legalnej muzyki w USA. W następnych latach Apple Inc. wprowadziło do oferty sklepu również filmy.

Mimo, że na Polskim rynku Apple oferuje swoje produkty, a zwłaszcza iPody oraz AppleTV, to Polacy wciąż nie mogą w legalny sposób korzystać z oferty iTunes Store. W ciągu 7 lat na polskim rynku również, nie pojawiła się żadna alternatywa. Większość zarówno Polskich firm jak i zagranicznych tłumaczy tą sytuację polskim prawem oraz problemami z ZAIKS’em.

W opinii polskiej branży muzycznej zakupy muzyki przez sieć nie spowodują spadku piractwa, ale spowodują jeszcze większy spadek dochodów z wydawnictw. Chcemy udowodnić wszystkim, że są ludzie którzy, wyciągną z swoich portfeli plastikowe karty i zakupią wybrane przez siebie utwory czy pełne albumy nie wychodząc z domu.

Jeśli i Ty się do nich zaliczasz dołącz do nas i wesprzyj nasze starania o legalny dostęp do iTunes Store: